Logo Federacji Organizacji Kresowych
Logo Federacji Organizacji Kresowych
                                                                                     
Federacja Organizacji Kresowych
                                                                                     
Strona Główna              o nas              Oświadczenia               Federacja               Archiwum              Kontakt              Strony o kresach
Sprawy Ogólne                 Białoruś                 Litwa                 Ukraina
© Federacja Organizacji Kresowych
siedziba:
Krakowskie Przedmieście 64
00-322 Warszawa




Kara śmierci i Sybir go nie złamały

NASZ DZIENNIK
Piątek, 22 lipca 2011, Nr 169 (4099)

Na Białorusi zmarł ks. kard. Kazimierz Świątek, męczennik współczesnego Kościoła

Był jednym z największych świadków wiary i męczeństwa Kościoła na Wschodzie. Wczoraj w godzinach porannych w wieku 96 lat zmarł w Pińsku ks. kard. Kazimierz Świątek, pierwszy arcybiskup mińsko-mohylewski i pierwszy przewodniczący Konferencji Episkopatu Białorusi.

Nie złamały go dwa totalitaryzmy: i niemiecki, i sowiecki, których boleśnie doświadczył; nie złamał ani wydany przez bolszewików wyrok śmierci, ani potem zesłanie na 10 lat na Sybir. Powrócił na Białoruś, aby tam po latach dokonać czegoś niemal niemożliwego - podnieść z ruin Kościół katolicki.
Jako niezłomny pasterz Kościoła na Wschodzie ks. kard. Kazimierz Świątek był człowiekiem głębokiej pobożności, wielkiej pokory i szacunku dla każdego człowieka. "Pamiętam jego heroiczne świadectwo dawane Chrystusowi i Jego Kościołowi w czasach szczególnie trudnych, a także entuzjazm poświęcony następnie odbudowie duchowej tego kraju" - napisał wczoraj w liście kondolencyjnym Ojciec Święty Benedykt XVI. To, czego dokonał ks. kard. Świątek dla odradzającego się Kościoła na Wschodzie, pozostanie już na zawsze chlubną kartą w dziejach tych ziem. Będąc człowiekiem, który doświadczył w swoim życiu barbarzyństwa bolszewików i opętańczej agresji wobec Kościoła, kapłanów i wiernych, stał się jednocześnie kimś, kto w późniejszym okresie pomógł podnieść się ludziom wierzącym z kolan.
Dzięki swej niezłomnej postawie i niezwykłej gorliwości duszpasterskiej ks. kard. Kazimierz Świątek doprowadził do odrodzenia się Kościoła katolickiego na Białorusi. - To dzięki jego pracy, zaangażowaniu istnieje dziś ponad 220 czynnych kościołów i parafii, w których pracuje ok. 140 księży i ok. 100 sióstr zakonnych - podkreśla ks. prof. Roman Dzwonkowski SAC, specjalista w zakresie historii Kościoła na Wschodzie. Z kolei ks. bp Władysław Blin, ordynariusz diecezji witebskiej na Białorusi, zauważa, że wraz ze śmiercią ks. kard. Kazimierza Świątka kończy się jakaś epoka w życiu Kościoła katolickiego na Białorusi. - Był to niezwykle trudny okres. Na Wschodzie na początku panował ogromny strach przed przyznaniem się do wiary w Boga. Bo przecież w czasach komunistycznych groziła za to śmierć albo zesłanie na Syberię. Do dziś niektórzy boją się jeszcze przyznać, że są katolikami - mówi ksiądz biskup.
Ksiądz kardynał Kazimierz Świątek urodził się 21 października 1914 r. w mieście Valga w Estonii w rodzinie polskiej. W 1917 roku, mając zaledwie 3 lata, wraz z rodziną został deportowany na Syberię. Do Polski powrócili po zakończeniu I wojny światowej, osiedlając się na ówczesnych Kresach. W wieku 6 lat stracił ojca, który jako żołnierz legionów Józefa Piłsudskiego zginął w walce z bolszewikami podczas obrony Wilna w 1920 roku.

Cudem ocalony

Po ukończeniu gimnazjum w Baranowiczach, we wrześniu 1933 r. wstąpił do seminarium duchownego w Pińsku. Święcenia kapłańskie przyjął 8 kwietnia 1939 r. z rąk ks. bp. Kazimierza Bukraby (1885-1946), ordynariusza pińskiego. Po święceniach podjął pracę duszpasterską w parafii w Prużanach na Polesiu. Tam 21 kwietnia 1941 r. został aresztowany przez NKWD. Osadzono go w więzieniu w Brześciu, gdzie po ciężkim śledztwie został skazany na karę śmierci. Przez dwa miesiące był samotnie osadzony w celi śmierci, oczekując na wykonanie wyroku. Wybuch wojny niemiecko-sowieckiej ocalił mu jednak życie. Powrócił więc do pracy duszpasterskiej w Prużanach, pozostał tam nawet po zajęciu Kresów przez Armię Czerwoną. W dniu 17 grudnia 1944 r. został ponownie aresztowany przez Sowietów i 25 lipca 1945 r. skazany na 10 lat łagrów o zaostrzonym rygorze. Wyrok odbywał najpierw w Marwińsku we wschodniej Syberii, pracując przy wyrębie lasów, a następnie, od początku grudnia 1947 r., w kopalni w Workucie na dalekiej północy. Tutaj znowu cudem uniknął śmierci, gdy sowiecki oficer odkrył, że organizuje dla więźniów polską wigilię. Następnego dnia ks. Świątek został zesłany w głąb tundry w okolicach położonego również na północy miasta Inta. Znalazł się w grupie więźniów, którzy w dzikich syberyjskich lasach sami musieli wybudować baraki i obóz, do tego czasu śpiąc na śniegu. Również tutaj ks. Kazimierz Świątek potajemnie pełnił posługę duszpasterską wśród więzionych Polaków, Litwinów i Łotyszy.
Z łagru został zwolniony 16 czerwca 1954 r. z zakazem zamieszkania w miastach wojewódzkich Związku Sowieckiego. Ponieważ jego kościół w Prużanach komuniści zamienili na klub, przyjechał do Pińska i podjął pracę duszpasterską przy miejscowej katedrze, którą wierni ocalili od podobnego losu. Jednak jego posługa, nierzadko potajemna, wykraczała daleko poza obręb miasta.

Niezłomny duszpasterz i biskup

Gdy pod koniec lat osiemdziesiątych w Związku Sowieckim zaczęło się stopniowe odrodzenie religijne, 11 kwietnia 1989 r. Jan Paweł II ustanowił ks. Świątka wikariuszem generalnym diecezji pińskiej. W dniu 13 kwietnia 1991 r. Ojciec Święty mianował go arcybiskupem nowo ustanowionej archidiecezji mińsko-mohylewskiej i administratorem apostolskim diecezji pińskiej. - Jan Paweł II spotkał ks. Kazimierza Świątka, gdy był już na wolności po wielkich prześladowaniach, z karą śmierci i Sybirem włącznie. Ojciec Święty widział w nim niezłomnego męczennika dwóch bezbożnych i nieludzkich systemów totalitarnych, na którym będzie można odbudować zniszczony Kościół na Białorusi. Tak się rozpoczął nowy rozdział w życiu ks. Kazimierza i Kościoła, w którym pracował - stwierdził wczoraj ks. kard. Stanisław Dziwisz, metropolita krakowski.
Ksiądz Kazimierz Świątek sakrę biskupią przyjął w wieku 77 lat w katedrze pińskiej z rąk ks. abp. Tadeusza Kondrusiewicza, ówczesnego administratora apostolskiego dla katolików europejskiej części Rosji. Rozpoczął pracę przy odbudowie nieistniejących od 50 lat struktur Kościoła katolickiego na Białorusi. Zniszczenia dokonane na przestrzeni tych lat przez komunistów były tak ogromne, że wymagało to heroicznego poświęcenia i zaangażowania. Dzięki temu poświęceniu życie religijne zaczęło się szybko odradzać, czego widocznym znakiem były nowo tworzone parafie i wznoszone kościoły. "Był człowiekiem Kościoła, wielkim patriotą, kapłanem i biskupem wielkiego formatu, na wzór Serca Bożego" - napisał wczoraj w liście kondolencyjnym po śmierci ks. kard. Świątka przewodniczący Episkopatu Polski ks. abp Józef Michalik. Na konsystorzu 26 listopada 1994 r. Jan Paweł II włączył 80-letniego wówczas arcybiskupa w skład Kolegium Kardynalskiego jako pierwszego w historii obywatela Białorusi w tym gronie. W dniu 27 września 2004 r. Ojciec Święty odznaczył księdza kardynała nagrodą "Fidei Testis" (Świadek Wiary), przyznaną mu przez Instytut im. Pawła VI.
Uroczysta Msza św. pogrzebowa śp. ks. kard. Kazimierza Świątka zostanie odprawiona w katedrze pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Pińsku w poniedziałek, 25 lipca, o godz. 12.00 (11.00 czasu polskiego). Jutro natomiast swego długoletniego arcypasterza pożegnają w Mińsku duchowieństwo i wierni archidiecezji mińsko-mohylewskiej, gdzie zostanie przewieziona z Pińska trumna z doczesnymi szczątkami księdza kardynała. O godz. 13.00 (12.00 czasu polskiego) w archikatedrze pw. Imienia Najświętszej Maryi Panny będzie odprawiona żałobna Eucharystia.

Sebastian Karczewski