Logo Federacji Organizacji Kresowych
Logo Federacji Organizacji Kresowych
                                                                                     
Federacja Organizacji Kresowych
                                                                                     
Strona Główna              o nas              Oświadczenia               Federacja               Archiwum              Kontakt              Strony o kresach
Sprawy Ogólne                 Białoruś                 Litwa                 Ukraina
© Federacja Organizacji Kresowych
siedziba:
Krakowskie Przedmieście 64
00-322 Warszawa


Zamach Mińska na domy polskie

Domom polskim kupionym lub zbudowanym za polskie pieniądze grozi przejęcie przez państwo.

Zdaniem Anżeliki Borys ten proces już się rozpoczął- Zadzwonili do mnie z władz obwodu i powiedzieli, że chcą nasz Dom Polski wpisać do ewidencji wydziału kultury w Brasławiu - powiedział "Rz" prezes rejonowego oddziału Związku Polaków na Białorusi w tym mieście Wiktor Maculewicz. "Wpisać do ewidencji" oznacza podporządkować władzom rejonowym. W Brasławiu i obwodzie Polacy stanowią około 25 proc. z 15 tys. mieszkańców. Dom Polski im. T. Wawrzeckiego to budynek kupiony przez Światowy Związek Żołnierzy AK, dobudówkę i remont sfinansowała Wspólnota Polska. - Nie mogą zabrać nam domu bez zgody członków związku - uważa Wiktor Maculewicz. Ale nieuznawana przez białoruskie władze prezes ZPB Anżelika Borys jest nastawiona znacznie mniej optymistycznie.
Jej zdaniem proces przejmowania domów polskich już się rozpoczął. - Obłispołkomy (obwodowe komitety wykonawcze) proponują finansowanie domów, zatrudnienie kierowników i innych pracowników - mówi.
- A to oznacza, że nasze placówki będą im podporządkowane. Zostaną włączone do sieci białoruskich domów kultury i będą realizować wspólny program. Prezes Rady Naczelnej ZPB wybrany w sierpniu na zjeździe w Wołkowysku (nieuznawany przez Polskę), Konstanty Tarasewicz, zapewnia, że żaden dom polski nie zostanie zabrany. - Mamy dwuwładzę, zarząd wybrany w marcu w Grodnie, nieuznawany przez władze białoruskie - i zarząd wybrany w sierpniu w Wołkowysku, nieuznawany przez Polskę. Warszawa oświadczyła, że nie będzie finansować związku, nie przekaże żadnych pieniędzy nowemu zarządowi. Tymczasem trzeba płacić za prąd, za ogrzewanie, a pieniędzy nie ma. Poprosiliśmy więc władze Białorusi o czasowe finansowanie usług komunalnych.
Teraz musimy podpisać umowy z miejscowymi wydziałami kultury. A co będzie, jeśli w zamian władze zechcą przejąć domy? - Jak to dawniej mówiono, nie oddamy ani piędzi ziemi, nie damy ani guzika - zapewnia Tarasewicz. - Niezależnie od poglądów, żaden działacz Związku Polaków nie będzie chciał oddać ani jednego polskiego domu. Gdyby tak się jednak stało, to wszyscy podamy się do dymisji i poprosimy, by Wspólnota Polska wyznaczyła administratora. Tyle że inaczej niż w innych krajach, w których Wspólnota Polska jest właścicielem lub współwłaścicielem obiektów polonijnych, na Białorusi właścicielem wszystkich obiektów jest Związek Polaków.
Nie było możliwości prawnych, by Wspólnota Polska posiadała w tym kraju ziemię czy budynki. Co prawda w aktach przekazania domów figuruje zobowiązanie ZPB, że gdyby obiekty były wykorzystane w innym celu, niż te akta przewidują, domy powinny zostać zwrócone Wspólnocie - ale możliwość wyegzekwowania tego zapisu jest zerowa. Żaden białoruski sąd nie odbierze domów państwu, by oddać je Wspólnocie Polskiej. Do 2004 roku Wspólnota wydała około 30 mln zł na domy polskie i szkoły na Białorusi. Z tego na Brasław niecałe 8 tys.; najbardziej kosztowna była budowa szkoły polskiej w Wołkowysku - 12 mln, szkoły polskiej w Grodnie - 8,4 mln, domów polskich w Szczuczynie i Grodnie - po 1,5 mln, oraz w Witebsku - 1,3 mln zł. Do tego należy dodać finansowanie domów polskich. Placówki te zatrudniają na etatach kierowników, organizują nauczanie i imprezy kulturalne.

Teraz wszystko to może przepaść.


PIOTR KOŚCIŃSKI
Rzeczpospolita 20.10.2005 r.