Logo Federacji Organizacji Kresowych
Logo Federacji Organizacji Kresowych
                                                                                     
Federacja Organizacji Kresowych
                                                                                     
Strona Główna              o nas              Oświadczenia               Federacja               Archiwum              Kontakt              Strony o kresach
Sprawy Ogólne                 Białoruś                 Litwa                 Ukraina
© Federacja Organizacji Kresowych
siedziba:
Krakowskie Przedmieście 64
00-322 Warszawa


"Gdybym mówił językami ludzi i aniołów..."
     Dlaczego wybrałem cytat z Pierwszego Listu Św. Pawła Apostoła do Koryntian? Pragnę sam zrozumieć, jakie powinno być wykorzystywanie daru języka w życiu każdego z nas.

     Sytuacja, w jakiej obecnie znajdują się Polacy na Kresach Wschodnich, zmusza do refleksji. Dziwna może wydawać się ich walka o wytrwanie w wierze przodków i pielęgnowanie wielopokoleniowej tradycji chrześcijańskiej. Oceniając przeszłość widzimy, jak niełatwo im było przetrwać różnego rodzaju prześladowania graniczące z całkowitą zagładą. Ale mimo wszystko potrafili, bo bardziej zaufali Panu Bogu niż ludziom i samym sobie. Język ojczysty wyssany z mlekiem matki stawał się ostoją polskości dla wielu pokoleń rozsianych po świecie, nie stanowią wyjątku i ci, którzy mieszkają na terenie Republiki Białoruś.

     Jednak oni ciągle jeszcze muszą udowadniać, że mówienie po polsku nie jest dla nich sentymentem, rarytasem, ale raczej potrzebą całego życia. "Gdybym mówił językami..., a miłości bym nie miał" mówi dalej w swym kantyku o miłości Apostoł Narodów. Jaki ma wymiar miłość Kościoła do swych synów i córek, gdy oni nie mają szansy, a może racji bytu w zmieniającej się Liturgii. Daje się słyszeć z ust niektórych nowatorów, że skoro mieszkamy na Białorusi, to musimy mówić po białorusku, modlić się po białorusku. System polityczny i odpowiednie służby pragną podzielić Kościół na "swoich" i "obcych". To dopiero początek, a niebawem będą drukowali podręczniki nauki religii, cenzurowali wszelkie wydawnictwa, wizytowali wspólnoty parafialne i sprawdzali każdy szczegół życia oddzielonego od państwa Kościoła.

     Nienawiść łatwo może zagnieździć się w sercu człowieka i wtedy, Bracie i Siostro, staniesz się "...jak miedź brzęcząca, albo cymbal brzmiący".

     Czy tylko duszpasterze są powołani do podjęcia decyzji o zmianach językowych w Liturgii ?

     A wierni? Biernie mają się przypatrywać i potulnie się zgadzać z koniecznością porzucenia używania swego ojczystego języka? Na Białorusi i w innych republikach byłego Związku Radzieckiego stwarza się pretekst ku temu, aby człowieka upodlić, wyrwać z niego ten obraz i podobieństwo do Stwórcy.

     Na ile można zaobserwować, Polacy rozsiani po całym globie, nie mają problemów z używaniem języka ojczystego w życiu. Mają własne szkoły, uniwersytety, wydawnictwa, kultywują i dzielą się dziedzictwem kulturowym. Nikt ich nie zmusza do modlenia się w języku danego kraju, do którego wyemigrowali. Natomiast Polacy na Białorusi są uznawani za wymierającą odmianę "tutejszych", którzy nie mają przyszłości, bo ktoś ustala warunki życia dla nich.

     System panujący przedstawia ich jako wrogi element, ciągle niebezpieczny, buntowniczy etc. Kto potrafi im pomóc w tak złożonej sytuacji? Jedynie oni sami, czerpiąc siły ze źródła Bożej Miłości, udowadniając rację bytu dla języka polskiego w codzienności i modlitwie.

ks. Aleksander Szemet, kapelan ZPB
25 kwietnia 2008 r.

Żródło: Witryna Związku Polaków na Białorusi / Głos znad Niemna /