Logo Federacji Organizacji Kresowych
Logo Federacji Organizacji Kresowych
                                                                                     
Federacja Organizacji Kresowych
                                                                                     
Strona Główna              o nas              Oświadczenia               Federacja               Archiwum              Kontakt              Strony o kresach
Sprawy Ogólne                 Białoruś                 Litwa                 Ukraina
© Federacja Organizacji Kresowych
siedziba:
Krakowskie Przedmieście 64
00-322 Warszawa


Krach na Białorusi - ludzie w panice skupują dolary
6.11.2008, Kresy24.pl

Gwałtowna dewaluacja białoruskiego rubla jest nieuchronna - bank centralny nie ma już rezerw, aby utrzymać na stałym poziomie kursy walut wymienialnych. Ludność szturmuje kantory w Mińsku i innych miastach. Najczęściej bez powodzenia - dolarów brak. Tak kończy się "gospodarczy cud" Aleksandra Łukaszenki.

Narodowy Bank Białorusi przygotowuje skokową dewaluację białoruskiego rubla o 50 procent. Skończyły się możliwości dalszego utrzymywania stałego kursu dolara - mówią nieoficjalnie przedstawiciele białoruskich banków w rozmowach z niezależnymi portalami "Nasza Niwa" i "Karta97". "Nawet miliardowy kredyt z Rosji czy ewentualny kredyt 2 miliardy dolarów z MFW nie uratują sytuacji. Mogą co najwyżej opóźnić krach o 2-3 tygodnie" - przyznają niezależni eksperci. Bank centralny nie zaprzecza jednoznacznie doniesieniom o dewaluacji. Zapewnia tylko mgliście, że "żadnego krachu nie będzie" i "wszystko jest pod kontrolą". "Przecież codziennie mamy dewaluację w małym rozmiarze" - mówią przedstawiciele banku.

Z kolei banki komercyjne praktycznie wstrzymały wydawanie kredytów - zarówno mieszkaniowych, czy konsumpcyjnych dla ludności, jak i kredytów dla firm.

Tymczasem już od tygodnia w większości kantorów i bankomatów w Mińsku dolarów nie ma. Prawie całkowicie zniknęły też ze sprzedaży w mniejszych miastach. Popyt na waluty wymienialne przewyższa podaż już 11-krotnie. Chcąc uratować chociaż część swoich oszczędności ludzie zaczynają masowo wycofywać wkłady bankowe i zamieniać je na cokolwiek, co może mieć jakąś wartość. Aleksander Łukaszenka zapowiadał wprawdzie, że - wzorem krajów zachodnich - państwo będzie gwarantowało wkłady bankowe, jednak na obiecankach się skończyło. "Żeby móc cokolwiek gwarantować, trzeba mieć na to pokrycie. A władza takich rezerw nie ma" - mówi ekonomista Leonid Złotnikow.

Pojawili się też... "cinkciarze", których na Białorusi nie widziano już ponad 10 lat - to ewidentna oznaka, że kryzys stał się faktem. Oferują dolary po znacznie wyższej cenie, mimo masowych polowań urządzanych na nich przez milicję.

Z kolei banki komercyjne praktycznie wstrzymały wydawanie kredytów - zarówno mieszkaniowych, czy konsumpcyjnych dla ludności, jak i kredytów dla firm.

Wbrew zapewnieniom Aleksandra Łukaszenki, że światowy kryzys nie wpłynie na gospodarkę białoruską, rośnie deficyt w handlu zagranicznym. Niskie ceny ropy na światowych rynkach spowodowały bowiem, że Białoruś straciła główne źródło swoich dochodów - reeksport kupowanej tanio rosyjskiej ropy na Zachód. Spadło też zapotrzebowanie na białoruskie nawozy, ciężarówki, traktory, metalurgię, żywność - już obecnie magazyny zakładów produkcyjnych są zawalone wyrobami, na które nie ma chętnych. Duże zakłady przechodzą w związku z tym na 4-dniowy tydzień pracy. Rozpoczynają się też zwolnienia pracowników. Szczególnie dotkliwy okazał się spadek popytu na białoruskie towary na rynku rosyjskim, na który dotychczas trafiała połowa eksportu z Białorusi. Coraz mniejszy popyt na białoruskie wyroby jest też ze strony Ukrainy i krajów UE.

Tymczasem władze w Mińsku nie chcą ujawnić ile tak naprawdę zostało z 5 miliardów dolarów rezerw walutowych, które do niedawna miała jeszcze Białoruś. Zdaniem niezależnych ekonomistów, rezerw może nie być już wcale - zostały zużyte na bezsensowne podtrzymywanie sztywnego kursu białoruskiego rubla (dla porównania - Rosja wydaje na ten cel tylko w ciągu jednej doby 3 mld USD swoich rezerw). Zadłużenie zagraniczne małej Białorusi wzrosło do 15 miliardów dolarów.

Coraz więcej Białorusinów, którzy dotychczas wierzyli jeszcze w "cud gospodarczy" obiecywany przez Aleksandra Łukaszenkę zaczyna powoli budzić się z tego snu. Czy gniew oszukanych obywateli może zmieść dyktatora? I gdzie są granice cierpliwości narodu? Odpowiedzi na te pytania poznamy zapewne w ciągu najbliższych tygodni.

Kresy24.pl. Charter97, Nasza Niwa/Mińsk