Logo Federacji Organizacji Kresowych
Logo Federacji Organizacji Kresowych
                                                                                     
Federacja Organizacji Kresowych
                                                                                     
Strona Główna              o nas              Oświadczenia               Federacja               Archiwum              Kontakt              Strony o kresach
Sprawy Ogólne                 Białoruś                 Litwa                 Ukraina
© Federacja Organizacji Kresowych
siedziba:
Krakowskie Przedmieście 64
00-322 Warszawa


Pamięć i modlitwa za rodaków na Białorusi

Homilia ks. prof. Romana Dzwonkowskiego SAC wygłoszona 12 marca 2006 r. w kościele Wszystkich Świętych w Warszawie podczas Mszy św. transmitowanej przez Telewizję Polonia Drodzy Bracia i Siostry!
W ubiegłą niedzielę, pierwszą niedzielę Wielkiego Postu, słuchaliśmy Ewangelii świętej mówiącej o kuszeniu na pustyni Chrystusa Pana i odrzuceniu przez Niego potrójnej szatańskiej pokusy. Pokusy, która miała na celu odwieść Go od Jego mesjańskiej, zbawczej misji. Dzisiaj pierwsze czytanie Pisma Świętego, z Księgi Rodzaju, ukazało nam przykład innego doświadczenia. Słyszeliśmy zdanie: "Bóg wystawił Abrahama na próbę". Była to dla niego próba niezrozumiała i straszna. Pan Bóg bowiem zażądał od niego złożenia Mu na ofiarę jedynego syna, z którym on wiązał wszystkie swoje nadzieje. W tej niepojętej dla niego próbie Abraham jednak się nie załamał i nie zwątpił w Pana Boga. Wiemy, jak się ona zakończyła. Przykłady, które ukazuje nam Pismo Święte, to historia sprzed tysięcy lat, ale ich wymowa pozostaje zawsze aktualna. Bo natura ludzka jest wciąż ta sama i w każdej epoce ludzie przeżywają podobne doświadczenia, pokusy i próby. Pismo Święte pomaga nam je zrozumieć i wskazuje na źródło wytrwania w nich, źródło, którym jest wiara i zaufanie Panu Bogu, choć nieraz okazuje się to bardzo trudne.
Doświadczenia i próba wiary Polaków na Białorusi
Bracia i Siostry!
Intencją dzisiejszej liturgii jest modlitwa za naszych rodaków na Białorusi, którzy w swojej najnowszej historii przeżyli tak wiele ciężkich doświadczeń i prób. Ich bolesne skutki trwają do dziś. Nie da się opisać dramatu, jaki się rozpoczął dla nich na ziemiach wschodnich Rzeczypospolitej po wybuchu II wojny światowej, we wrześniu 1939 roku. Tego lęku, obaw, cierpienia z powodu utraty bliskich, niepewności, wyrwania siłą z domów rodzinnych, deportacji na Wschód i tułaczki. Na początku wojny setki tysięcy ludzi zostało wywiezionych na Syberię. Wielu tam zmarło. W czasie okupacji niemieckiej przeżyli kolejne tragiczne doświadczenia. Ich przykładem może być to, co zdarzyło się we wsi Lipsk k. Grodna latem 1943 roku. Aresztowanych w niej zostało 49 osób, wobec których Niemcy zastosowali odpowiedzialność zbiorową. W jednym z domów zabierano młodą kobietę, która za kilka tygodni miała urodzić dziecko. I wtedy jej teściowa, Marianna Biernacka, upadła na kolana przed esesmanem i prosiła, by zamiast niej ją zabrał. Tak się stało. Razem z 48 innymi osobami została rozstrzelana 13 lipca tegoż roku w Naumowiczach k. Grodna. Ofiarowała swoje życie za synową i jej dziecko. 45 lat później, 13 czerwca 1999 r., została zaliczona do grona błogosławionych przez Papieża Jana Pawła II tu, w Warszawie, razem ze 108 innymi męczennikami, którzy ponieśli śmierć w latach II wojny światowej w systemie hitlerowskim. Są oni tylko niewielką cząstką tych świadków wiary i męczenników tego systemu oraz ustroju komunistycznego. Po zakończeniu wojny rozpoczął się kolejny akt dramatu naszych rodaków na ziemiach, o których dziś myślimy. Setki tysięcy ludzi, chroniąc się przed tym, co niósł ze sobą znany im i budzący lęk ustrój idący ze Wschodu, opuściło swoje domy, majątki, groby rodziców i to wszystko, co dla człowieka jest tak drogie. Tych, którzy pozostali, odcięto od Macierzy. Utracili dorobek całych pokoleń, a ich wiara została wystawiona na ciężką i bolesną próbę. Piękne, historyczne świątynie, będące ozdobą i bogactwem kulturowym kraju, były zamykane, zamieniane na magazyny, hale sportowe, warsztaty remontowe czy fabryki. Inne skazywano na powolną ruinę i zniszczenie, a niekiedy wysadzano w powietrze, jak kościół Księży Jezuitów w Pińsku lub zabytkową farę Witoldową w Grodnie. Ogromna większość kapłanów została aresztowana i skazana na łagry, często na 25 lat. Wszyscy obywatele mieli przyjąć wiarę w nowy ustrój, w którym nie było miejsca dla Pana Boga.
Choć na Białorusi oficjalne spisy ludności wykazywały ponad pół miliona Polaków, nie było ani jednej szkoły, ani jednego pisma w języku polskim. Na kilkadziesiąt lat zapanowała dla nich jakby ciemna noc bez gwiazd. Stanęli wobec niebezpieczeństwa utraty swojej tożsamości narodowej. Iskra nadziei tliła się jednak zawsze w sercach ludzkich, dzięki wierze w Boga i tym nielicznym kościołom, które z poświęceniem obronili wierni i które pozostały otwarte. Bronili kościołów, choć wiele ich to kosztowało. Ale powtarzali wówczas: nie ma wiary bez ofiary. W Polsce w tym czasie na temat naszych rodaków na Wschodzie zapanowało całkowite milczenie. I tak było przez ponad 40 lat. Lecz to nie z winy naszego społeczeństwa panowało to milczenie i wiedza o nich nie docierała do opinii publicznej. Gdy w 1970 r. po raz pierwszy odwiedziłem moich przyjaciół na Białorusi, jeden z tamtejszych księży, mający za sobą 8 lat pobytu w łagrach, w czasie rozmowy powiedział mi: "Wydaje się, że Pan Bóg o nas zapomniał". A widząc moje zdziwienie, mówił dalej: "Od lat przedwojennych nie przyszedł na te ziemie ani jeden nowy kapłan. My, starsi, powoli odchodzimy. W tych niewielu kościołach, które są otwarte, jest tylko starsze pokolenie. Dzieci i młodzież do lat 18 nie mają prawa wejść do kościoła, a w szkole wciąż słyszą, że wiara w Boga to zabobon niegodny nowoczesnego człowieka. Jaka więc czeka nas przyszłość?". Ale Pan Bóg o nikim nie zapomina!!! Minęło kilkanaście lat i sytuacja zaczęła się zmieniać. Upadał ustrój zbudowany na odrzuceniu wiary w Boga i na walce z nią. Dzięki wierze, która była przekazywana w rodzinach, wierni odzyskali kościoły i z poświęceniem je odbudowali. W miastach i miasteczkach w niedziele i święta wypełniają je dzisiaj tłumy wiernych, w tym dzieci i młodzież. Odrodzenie religijne na tamtych ziemiach bardzo wiele zawdzięcza Kościołowi w Polsce. Od kilkunastu lat pracuje na Białorusi około stu księży z Polski. Prosili o nich gorąco tamtejsi wierni z parafii przywróconych do życia, niemających opieki, i prosili o nich także nowo mianowani biskupi. Od początku podjęli oni także pracę w powstałych tam seminariach duchownych jako wykładowcy. Ofiarność społeczeństwa i Kościoła w Polsce pomogła także odbudować wiele kościołów. Ta pomoc Kościołowi na Białorusi była i jest naszym wielkim obowiązkiem. Tym bardziej że przecież żyją tam nasi rodacy i to oni stanowią nadal większość jego wiernych. Żyją taką samą jak i my kulturą religijną, śpiewają te same odwieczne pieśni, mają te same nabożeństwa, tradycje i tego samego ducha, który się rodził we wspólnej przez wieki Ojczyźnie. Często na co dzień nie mówią po polsku, bo nie mieli możliwości uczenia się ojczystego języka. A nawet gdy go znają, nie mówią nim na co dzień, bo taki jest zwyczaj na tamtych ziemiach. Ale modlą się po polsku, bo to jest język ich serca, bo wiedzą i czują, że przynależą do tego Narodu, w którego języku się modlą. Język modlitwy nie zależy od miejsca zamieszkania, lecz od serca człowieka. Na Białorusi można usłyszeć wzruszające słowa: "Ja nie mówię po polsku, ale moje serce jest polskie i modlę się po polsku". Oczywiście są także katolicy narodowości białoruskiej i ci modlą się w swoim języku.
Nadzieje Polaków na Białorusi
Bracia i Siostry!
Na ziemiach dzisiejszej Białorusi, które należały niegdyś do Wielkiego Księstwa Litewskiego, a później, po unii polsko-litewskiej w XIV wieku, do Rzeczypospolitej Obojga Narodów, panowała zawsze tolerancja religijna i narodowa. Jeszcze w czasach pogańskich książę litewski Giedymin w 1322 r. nakazywał, by Rusini i Polacy w jego państwie mogli czcić Boga po swojemu. Dwa lata wcześniej, 26 marca 1324 r., skierował list do franciszkanów w Saksonii, w którym prosił o przysłanie do kościołów w Wilnie i w Nowogródku czterech kapłanów katolickich, znających języki polski, ruski i semigalski. W Rzeczypospolitej, na jej wschodnich ziemiach, przez wieki żyły zgodnie obok siebie różne narody i mniejszości narodowe, które należały nie tylko do różnych wyznań chrześcijańskich, lecz także do kilku religii niechrześcijańskich, takich jak mahometanizm, religia mojżeszowa i mozaizm, wyznawany przez Karaimów. Byli to Litwini, Polacy, Białorusini, Rusini, Ormianie, Tatarzy, Karaimi, Żydzi i inni. Rzeczpospolita była Ojczyzną dla wszystkich, którzy kochali ją i bronili jej. Budowali kościoły, cerkwie i kirchy, a także meczety, synagogi i kinesy. Do dziś te piękne dowody wolności religijnej panującej w Rzeczypospolitej można tam spotkać. Nie było u nas wojen religijnych, które rozdzierały Europę Zachodnią. Królowie polscy nie mieszali się do tego, w co i jak ludzie wierzą. Król Polski Zygmunt August, panujący w XVI wieku, gdy katolicy i protestanci przedstawili mu kiedyś jakąś sporną kwestię religijną, powiedział: "Nie jestem królem waszych sumień". A sto lat wcześniej profesor Akademii Krakowskiej Paweł Włodkowic bronił wolności religijnej pogańskich Prusów przeciwko Krzyżakom, głosząc, że nie wolno nawracać siłą i mieczem na wiarę chrześcijańską. Czegoś podobnego nie było w całej ówczesnej Europie. I z tego jako Polacy możemy i powinniśmy być dumni. Moi Drodzy! Historia każdej dziedziny sztuki - literatury, architektury, malarstwa i muzyki świadczy o tym, że pierwszym i najgłębszym źródłem kultury są religia i wiara. Jest to jednocześnie najważniejsze oparcie dla tożsamości każdego narodu i każdej społeczności. Pokazuje to szczególnie historia naszej Ojczyzny pod zaborami. Od wieków żyją w Polsce Ormianie, Tatarzy i inni. Od dawna są oni jednocześnie Polakami i patriotami polskimi. Ale dzięki swoim tradycjom religijnym zachowują wciąż świadomość swego pochodzenia i własną odrębność religijną i kulturową, która wzbogaca nasz kraj. Dlatego też razem z odrodzeniem życia religijnego Polaków na Białorusi zaczęło się odrodzenie ich kultury. Tysiące dzieci zaczęło się uczyć języka polskiego, powstało kilkaset punktów jego nauczania, kilka szkół polskich, Domy Polskie będące ośrodkami kultury ojczystej, powstały zespoły artystyczne i zaczęły się ukazywać pisma polskie. Stało się to możliwe, bo w nowej sytuacji o rodaków na Wschodzie zatroszczyło się państwo polskie. Porozumiały się rządy Polski i Białorusi i dzięki temu Polacy żyjący w tym kraju mają możliwości prawne zachowania własnej kultury. Białoruś jest ojczyzną dla żyjących w niej Polaków, a Polska jest dla nich Macierzą, z którą związani są przez historię, kulturę i duchową więź. Kochają Białoruś, dla niej pracują i jej służą. Ale kochają także Polskę i pragną być Polakami na Białorusi. Dlatego chcą poznawać historię Polski, jej kulturę, język i mieć z nią kontakt. Tak jak Białorusini w Polsce chcą być Białorusinami, modlić się w swoim języku i pielęgnować swoją białoruską kulturę i mieć kontakt z Białorusią. Polacy na Białorusi pragną także, by odwiedzali ich rodacy z Polski i z Polonii i nie ulegali jakimś niepotrzebnym obawom w tym względzie, bo nie ma po temu żadnych powodów. W ciągu ostatnich kilkunastu lat wśród naszych rodaków na Białorusi, która jest dla nas, w wyniku wspólnej wielowiekowej historii, nad wyraz bliskim i drogim krajem, obudziła się nadzieja. Lecz obecnie przeżywają oni coraz większy niepokój. Ten niepokój jest także naszym niepokojem. Dlatego myślimy o nich, pamiętamy o nich i modlimy się za nich. Wierzymy, że modlitwa wspólnoty ma przed Bogiem wielką moc. Życzymy Wam, rodacy na Białorusi, byście mogli we współpracy z przyjaznym dla Was społeczeństwem białoruskim bez przeszkód zachowywać i rozwijać swoją kulturę. Byście zachowali wiarę, nadzieję i miłość, bo tylko z niej, jak przypominał wielki Papież Jan Paweł II, buduje się życie godne człowieka. Pamiętamy o Was i modlimy za Was i za naród białoruski. Modlimy się o pokój i błogosławieństwo Boże dla kraju i dla ziemi, na której żyjecie. Amen.