Logo Federacji Organizacji Kresowych
Logo Federacji Organizacji Kresowych
                                                                                     
Federacja Organizacji Kresowych
                                                                                     
Strona Główna              o nas              Oświadczenia               Federacja               Archiwum              Kontakt              Strony o kresach
Sprawy Ogólne                 Białoruś                 Litwa                 Ukraina
© Federacja Organizacji Kresowych
siedziba:
Krakowskie Przedmieście 64
00-322 Warszawa


Odpowiedzią może być... polskie radio

Z dr. Robertem Wyszyńskim, socjologiem z Uniwersytetu Warszawskiego, rozmawia Jacek Dytkowski

Jak strona polska może pomóc Polakom poddawanym represjom przez reżim Alaksandra Łukaszenki?
- Można chociażby wprowadzić system stypendialny. Mógłby być on przeznaczony dla polskich studentów i naukowców. Chodzi o wyraźne wsparcie idące z naszej strony. Skoro funkcjonują rozgłośnie radiowe w Polsce nadające na teren Białorusi, podobnie można by utworzyć polską stację emitującą programy dla Polaków w tym kraju. Ponadto trzeba wesprzeć Kościół katolicki, ponieważ główny atak prezydenta Białorusi będzie wymierzony teraz przeciw polskim księżom i zakonnicom, którzy co jakiś czas zresztą są wydalani z tego kraju w ramach retorsji. To sprawa najważniejsza. Trzeba również zawalczyć o język polski, żeby nie był on usuwany za szkół z obawy przed represjami.
Wydaje się, że ostatecznym zadaniem powinno być pogodzenie środowisk polskich na Białorusi. Widać przecież, że eskalacja konfliktu do niczego nie prowadzi.

A jeśli to się nie uda? Jak pogodzić Związek Polaków na Białorusi nieuznawany przez Mińsk z tym nieuznawanym przez Warszawę?
- Jest przecież jeszcze trzecie środowisko - Polska Macierz Szkolna, która nie stoi po żadnej z tych stron. Nie jest uwikłana w konflikt. Jeżeli nie udałoby się zatem pogodzić środowisk, można przecież znaleźć trzecie wyjście, czyli wspieranie działalności tej legalnie funkcjonującej organizacji, która na przykład w samym Grodnie posiada największą polską szkołę prywatną [Liceum Społeczne Polskiej Macierzy Szkolnej w Grodnie - przyp. red.], będącą przyczółkiem dla polskiego Uniwersytetu w Białymstoku. Warto im pomóc. Są więc różne wyjścia z tej sytuacji, natomiast najgorzej byłoby, gdyby w odpowiedzi na represje białoruskiej strony rządowej zaatakowano Polaków i dalej skłócano ich środowiska. Jeśli bowiem chodzi o ZPB Stanisława Siemaszki, oczywiste jest, iż znajdują się w tam różni ludzie, na przykład nauczyciele, którzy - można powiedzieć - ze strachu należą do tej organizacji...

Na przykład przed utratą pracy...
- Tak jest. A są to przecież nieliczne osoby w chwili obecnej, które jednak mogą uczyć naszego języka oraz różnych przedmiotów po polsku. W tym momencie mamy więc zadziwiającą sytuację, że ci Polacy stają się "zakładnikami" demokratyzacji na Białorusi.

Andrzej Kremer, wiceminister spraw zagranicznych, zapowiadał zakaz wydawania polskich wiz dla członków uznawanego przez Mińsk ZPB Siemaszki.
- To może wprowadzić zakaz wiz dla białoruskich organizacji prołukaszenkowskich? Takie decyzje są nielogiczne. Jeżeli Białorusini biją Polaków, to my będziemy też represjonować swoich rodaków? Uważam, że trzeba teraz wprowadzać program pozytywny, czyli m.in. system stypendialny, wsparcie Kościoła, Polskiej Macierzy Szkolnej oraz utworzyć rozgłośnię radiową dla Polaków na Białorusi.

Dziękuję za rozmowę.

"NASZ DZIENNIK" ;17 lutego 2010, Nr 40