Logo Federacji Organizacji Kresowych
Logo Federacji Organizacji Kresowych
                                                                                     
Federacja Organizacji Kresowych
                                                                                     
Strona Główna              o nas              Oświadczenia               Federacja               Archiwum              Kontakt              Strony o kresach
Sprawy Ogólne                 Białoruś                 Litwa                 Ukraina
© Federacja Organizacji Kresowych
siedziba:
Krakowskie Przedmieście 64
00-322 Warszawa


WYSTĄPIENIE
ADAMA CHAJEWSKIEGO - WICEPREZESA FEDERACJI ORGANIZACJI KRESOWYCH
w trakcie
OGÓLNOPOLSKIEJ KONFERENCJI ORGANIZACJI KRESOWYCH


Pułtusk, 6-7lutego 2010 r.

Fragmenty wystąpienia dotyczące spraw Polaków na Białorusi



Realizując naszą misję – jaką jest pomoc naszym Rodakom na Wschodzie i oceniając trudności jakie przy jej realizacji napotykamy musimy mieć świadomość, że poruszamy się w ściśle określonych granicach. W granicach, którą stworzyła nam polityka i politycy.
Dwadzieścia lat temu polityka polska zaczęła realizować i realizuję do dziś koncepcje pojednania z naszymi wschodnimi sąsiadami. W tej koncepcji status naszych Rodaków, którzy na Wschodzie pozostali był (w Traktatach z naszymi sąsiadami) i jest arbitralnie określany w Warszawie, bez zasięgania opinii zainteresowanych. Sami zaś zainteresowani, jeśli się nie podporządkują dyktatowi Warszawy, są brutalnie dyscyplinowani – to na przykład przypadek Pana Józefa Porzeckiego ze Związku Polaków na Białorusi czy przywódców Związku Polaków na Litwie w sposób bezprecedensowy zwalczanych swego czasu przez ówczesnego polskiego ambasadora Jana Widackiego.

Ponieważ to po owocach możemy ocenić rezultaty naszych zamiarów przyjrzyjmy się rezultatom tej polityki.



- a na Białorusi, gdzie w ostatnich latach polityka polska zaangażowała się w obronę Polaków przed szykanami reżymu prezydenta Aleksandra Łukaszenki, w rezultacie mamy:
- Fundusz stypendialny im. Konstantego Kalinowskiego, dzięki któremu młodzi Białorusini mogą studiować w Polsce. Nie mamy natomiast Funduszu imienia – Tadeusza Kościuszki, Romualda Traugutta czy Elizy Orzeszkowej – dzięki któremu młodzi Polacy z Białorusi, jako Polacy a nie Białorusini, mogliby studiować w Polsce. Inaczej mówiąc tamtejsi młodzi Polacy dostają czytelny sygnał, że jako Polacy na pomoc z Polski liczyć nie mogą.
- Telewizja Biełsat, nadaje audycje informujące mieszkańców Białorusi o wolnym świecie, nowoczesnych ideach, demokracji, samoorganizacji społecznej. Znaczną ilość obywateli Białorusi stanowią Polacy. Ale z Polski, polska telewizja, audycji po polsku dla nich nie nadaje; nadaje wyłącznie po białorusku. Inaczej mówiąc tamtejsi Polacy dostają czytelny sygnał, że polski jest co najwyżej językiem izby i zagrody (bo dziś już nawet nie kościoła); a o sprawach publicznych rozmawia się po rosyjsku – w mediach miejscowych lub po białorusku – w mediach nadawanych z Polski.
- W Wilnie nadaje po polsku Radio znad Wilii. Jest słuchane i słyszane... można by powiedzieć, że jest to swoista rekompensata za nieobecność języka polskiego w życiu publicznym. Radio znad Wilii jest słyszalne również na Wileńszczyźnie białoruskiej, w Bieniakoniach, Werenowie, Oszmianie, Lidzie. Dla Polaków na Białorusi jest to nie do przecenienia kontakt z językiem polskim. I oto, Proszę Państwa, Polska płaci za to by Radio znad Wilii część swoich audycji nadawało po białorusku. Polaków na Wileńszczyźnie litewskiej się nie zbiałorutenizuje – im grozi lituanizacja... ale Polaków na Wileńszczyźnie białoruskiej?... jak najbardziej.
Krócej mówiąc, jak mówią nasi Rodacy w Wilnie, Polska – po pretekstem obrony Polaków na Białorusi, za pieniądze polskiego podatnika, a więc i nasze – faktycznie wspiera politykę depolonizacji.
I jak się do tego mają działania które podejmuje ruch kresowy – pomoc charytatywna, wspieranie szkolnictwa, fundowanie pojedynczych stypendiów, działalność wydawnicza?...
Powiedziałbym, że jest to leczenie objawów a nie skutków. Że jest to, elegancko mówiąc... okład chwilowo łagodzący uciążliwą opuchliznę; a mniej elegancko... odpędzanie much znad jątrzącej się rany. Jakaś ulga z tego jest, ale opuchlizna pozostanie a rana się nie zagoi.
I tak będzie dopóki nie zakwestionujemy podstawowego paradygmatu polskiej polityki wschodniej: polityki pojednania z sąsiednimi narodami bez uwzględnienia interesów tamtejszych Polaków.
Jak to uczynić? Rozpoczynając nad tą kwestią dyskusję, powiedziałbym:
- po pierwsze, trzeba z naszym stanowiskiem przebić się do mediów. Trzeba prostować kłamstwa i dezinformacje oraz obnażać antypolski charakter politycznie poprawnego bełkotu który usiłuje zagłuszyć wszelkie kontrowersje w stosunkach polsko-ukraińskich, polsko-litewskich i polsko-białoruskich. Przykład księdza Tadeusza Isakowicza-Zalewskiego pokazuje, że jest to możliwe.
- po drugie, trzeba zacząć rozliczać polityków, z realizacji obietnic, przedwyborczych, z tego jak głosowali czy jak postępowali w ważnych dla kresowiaków sprawach... i uzależniać nasze poparcie od ich podejścia do naszych postulatów. W najbliższych latach będziemy mieli przynajmniej trzy ku temu okazje – wybory prezydenckie, sejmowe i samorządowe.



Jeśli jednak tej dyskusji nie podejmiemy, jeśli nie wymyślimy skutecznego sposobu wpływania na polską politykę wschodnią to z coraz większą frustracją przyglądać się będziemy galopującej depolonizacji naszych Kresów.

Dziękuję Państwu.

(Adam Chajewski)
(6 lutego 2010 r.)