Logo Federacji Organizacji Kresowych
Logo Federacji Organizacji Kresowych
                                                                                     
Federacja Organizacji Kresowych
                                                                                     
Strona Główna              o nas              Oświadczenia               Federacja               Archiwum              Kontakt              Strony o kresach
Sprawy Ogólne                 Białoruś                 Litwa                 Ukraina
© Federacja Organizacji Kresowych
siedziba:
Krakowskie Przedmieście 64
00-322 Warszawa


Polacy poddani systematycznej lituanizacji

Likwidacja polskich szkół na Litwie oraz konsekwentnie prowadzona polityka wynaradawiania Polaków to największe zagrożenia dla polskiej społeczności zamieszkującej Wileńszczyznę. Przedstawiciele Polaków chcą, by problem łamania praw mniejszości narodowych w tym kraju został podniesiony w instytucjach europejskich.

- To paradoks, ale w czasach sowieckich Polacy mogli zdawać maturę i uczyć się w języku polskim oraz używać swojego ojczystego języka. 20 lat temu poparliśmy niepodległość Litwy, ale nie spodziewaliśmy się, że to ona pozbawi nas tych praw - alarmuje Waldemar Tomaszewski, lider mniejszości polskiej na Litwie. Wskazuje przy tym nie tylko na próbę likwidacji polskiego szkolnictwa, ale także na ograniczanie praw politycznych poprzez zmienianie granic okręgów wyborczych w taki sposób, by minimalizować w nich wpływy Polaków, oraz wprowadzenie progu wyborczego, który pozbawia ich przedstawicielstwa w litewskim parlamencie.

Według ostatniego spisu ludności na Litwie za Polaków uważa się 238 tys. osób, co stanowi 6,7 proc. mieszkańców tego kraju. Jednak w samym rejonie wileńskim ludność polska stanowi około 80 proc. mieszkańców. W samym Wilnie jest to ponad 20 procent. - Połowa wilnian to Litwini, ale reszta to wieloetniczna i wielokulturowa mieszanka - podkreśla Waldemar Tomaszewski. W ostatnich wyborach samorządowych jego Akcja Wyborcza Polaków na Litwie zdobyła 11 z 51 mandatów i w radzie miasta będzie stanowiła bardzo istotną frakcję.

Tymczasem od kilku lat Polacy są na Litwie grupą uznaną za marginalną i poddaną ciągłej, odgórnej i konsekwentnej lituanizacji. - W 2000 roku Litwa podpisała ramową europejską konwencję o przestrzeganiu praw mniejszości narodowych i etnicznych. Do respektowania praw mniejszości polskiej władze w Wilnie zobowiązały się również, podpisując polsko-litewski traktat o współpracy i dobrym sąsiedztwie, jednak zrobiły to tylko po to, by dostać się do elitarnych klubów NATO i Unii Europejskiej, gdzie prawa mniejszości muszą być gwarantowane - podkreśla Jan Mincewicz, wieloletni poseł AWPL, a obecnie wicemer rejonu wileńskiego. W jego ocenie, był to tylko i wyłącznie zabieg, który miał pomóc Litwie w osiągnięciu celów politycznych.

Jak wskazywała Margareta Jacobsen, koordynatorka Helsińskiego Komitetu Praw Człowieka w Danii, na terenie UE istnieje wiele dobrych i wzorcowych rozwiązań, które mogłyby pomóc w uregulowaniu problemów. z jakimi borykają się Polacy na Litwie. - Choćby prawa mniejszości duńskiej i niemieckiej na pograniczu niemiecko-duńskim. Kiedyś były powodem konfliktów, dziś zostały załatwione z korzyścią dla ludzi tam mieszkających - podkreślała Jacobsen. Ocenia, że międzynarodowe rozwiązania prawne, poczynając od Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, a na ramowej konwencji Rady Europy o ochronie mniejszości narodowych, dają podstawy do dochodzenia takich praw w instytucjach europejskich.

- Dziś nie możemy załatwić tutaj żadnych spraw urzędowych we własnym języku - podkreśla Waldemar Tomaszewski. Język polski jest rugowany w sposób systematyczny przez władze państwowe ze sfery publicznej choćby na Wileńszczyźnie, gdzie polska społeczność mieszka w zwartych grupach. Żądania Polaków są minimalistyczne. Chcą wprowadzenia polskiego nazewnictwa jako nieoficjalnego i pomocniczego. - Chodzi o to, by interesant w urzędzie mógł posługiwać się polskim językiem, by zwrócić się z zapytaniem do urzędnika w języku polskim - tłumaczą działacze polskiej mniejszości na Litwie. - To są naprawdę minimalne żądania przewidziane w standardach europejskich - podkreślają.

Jedną z bolesnych kwestii jest nakaz pisania polskich nazwisk w języku litewskim. - Podczas podróży do Wilna odwiedziłem cmentarz w jednej z miejscowości. Spoczywali na nim wyłącznie Polacy, w tym - jak się okazało - również dziadkowie Waldemara Tomaszewskiego. Naszła mnie po tym smutna refleksja, że Polak dziś ma na Litwie prawo do pisowni swojego nazwiska w języku ojczystym tylko na nagrobku - mówił z goryczą europoseł Janusz Wojciechowski (Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy). - To niesłychane - powiedział przedstawiciel brytyjskich torysów Charles Tannock, który jednak nie był w stanie do końca pojąć poziomu skomplikowania sytuacji Polaków na Litwie, kiedy próbował ją porównać do sytuacji w wielonarodowym Londynie.

Druga kwestia to oczywiście problemy polskich szkół. - To nie jest nowy problem, ponieważ mimo podpisanych wspólnych porozumień między ministerstwami oświaty Polski i Litwy władze oświatowe w Wilnie 5 lat zwlekały z wywiązaniem się z porozumienia. W końcu pod naciskiem Warszawy przygotowały strategię rozwoju polskiego szkolnictwa, ale beż żadnego porozumienia ze społecznością polską - podkreśla Tadeusz Andrzejewski z zarządu Związku Polaków na Litwie. To pokazuje, w jaki sposób władze litewskie podchodzą do problemu polskiego szkolnictwa. Tym bardziej że organizacja litewskiego szkolnictwa w Polsce odbywała się w porozumieniu z lokalnymi organizacjami skupiającymi mniejszość litewską w naszym kraju.

Polacy oczekują od władz Litwy respektowania swoich podstawowych praw w tym zakresie. Domagają się zwiększenia finansowania z budżetu polskich szkół do poziomu 30-40 proc. na ucznia (obecnie jest to około 10 proc.). Oczekują przywrócenia obowiązkowej matury z języka polskiego. Chcą również zlikwidowania uprzywilejowania finansowania szkół litewskich. Jak podkreśla mer okręgu wileńskiego Jan Mincewicz, prowadzi to do sytuacji, w której obok zaniedbanej i niedofinansowanej polskiej szkoły stoi szkoła litewska z nowym basenem i salą gimnastyczną.

Przede wszystkim jednak Polacy domagają się od rządu Litwy odwołania decyzji, na mocy której narzucono szkołom limit konieczny do otwierania klas. Dziś można je tworzyć dopiero wówczas, gdy znajdzie 15 uczniów. - Taka restrykcja zagraża kilkuset kompletom klas szkół polskich, które nie są w stanie sprostać zawyżonym wymaganiom - podkreśla Tadeusz Andrzejewski. Wskazuje, że władze samorządowe za utrzymywanie klas, gdzie uczy się mniej niż 15 uczniów, są narażone na sankcje sądowe ze strony przedstawicieli rządu.

Obecnie głównym problemem jest próba wprowadzenia nauczania poszczególnych przedmiotów w języku litewskim oraz ujednolicenie poziomu matury z języka litewskiego zarówno w szkołach litewskich, jak i polskich. - Te zapisy znajdują się w projekcie ustawy oświatowej, którą wiosną ma uchwalić litewski sejm - podkreśla Tomaszewski. Jak wskazuje, zupełnie innymi prawami cieszą się Litwini mieszkający w Polsce, gdzie w znacznie większym stopniu szkoły są dofinansowywane z budżetu państwa, a nauczanie języka litewskiego jest prowadzone na wszystkich szczeblach szkoły podstawowej i ogólnokształcącej.

Maciej Walaszczyk, Wilno

"NASZ DZIENNIK" ;3 marca 2011, Nr 51