Logo Federacji Organizacji Kresowych
Logo Federacji Organizacji Kresowych
                                                                                     
Federacja Organizacji Kresowych
                                                                                     
Strona Główna              o nas              Oświadczenia               Federacja               Archiwum              Kontakt              Strony o kresach
Sprawy Ogólne                 Białoruś                 Litwa                 Ukraina
© Federacja Organizacji Kresowych
siedziba:
Krakowskie Przedmieście 64
00-322 Warszawa


Z "bantustanu" na litewską scenę polityczną

Adam Chajewski

Wybory samorządowe na Litwie zakończyły się olśniewającym sukcesem Polaków. Całkowicie chybiona okazała się litewska taktyka frontalnego ataku na prawa Polaków, która zamiast ich osłabić - ostatecznie wzmocniła. Wynik wyborów potwierdził, że Akcja Wyborcza Polaków na Litwie przestała być partią partykularną i z powodzeniem pełni rolę partii regionalnej, reprezentującej interesy mieszkańców Wileńszczyzny, niezależnie od narodowości. W najbliższej przyszłości ma dużą szansę, by przekształcić się w partię ogólnolitewską.

W rejonach wileńskim i solecznickim, gdzie Polacy stanowią większość mieszkańców, a razem z innymi mniejszościami (Rosjanami, Białorusinami) są większością dominującą, sprawują oni władzę samorządową od pierwszych wolnych wyborów na Litwie w roku 1990. Przerwa nastąpiła od września 1991 r. do maja 1993 r., kiedy to pod osłoną procesu międzynarodowego uznawania niepodległości Litwy sajudisowskie władze przystąpiły do rozprawy z Polakami, rozwiązując samorządy rejonów wileńskiego i solecznickiego i wprowadzając administracyjne zarządzanie. Po wszczęciu procedury wyborczej restytuującej rejonowe samorządy, mimo fałszerstw i manipulacji wyborczych porównywalnych z wyczynami administracji Alaksandra Łukaszenki, Polacy kandydujący w wyborach z ramienia Związku Polaków na Litwie (ZPL) wybory ostatecznie wygrali i odzyskanej władzy już nie oddali, wygrywając kolejne.

Najpierw władzę w obu rejonach sprawował Związek Polaków na Litwie. Jednakże w roku 1994 litewski sejm uchwalił prawo zabraniające uczestnictwa w wyborach organizacjom społecznym, a taką właśnie był ZPL. W tej sytuacji Polacy zdecydowali się powołać organizację polityczną uprawnioną do uczestniczenia w wyborach - polską partię - Akcję Wyborczą Polaków na Litwie (AWPL). Jeśli litewscy inicjatorzy powyższych regulacji prawnych liczyli na to, że pojawienie się nowego polskiego podmiotu zaowocuje nieuchronnym konfliktem między liderami Związku i Akcji, a tylko tak można logicznie wytłumaczyć tę inicjatywę, to srodze się przeliczyli. Akcja Wyborcza - w zgodnej współpracy nie tylko ze Związkiem Polaków, ale i z innymi polskimi, i nie tylko polskimi organizacjami - wygrywała każde wybory, aż do ostatnich, niedzielnych, już szóstych z kolei.

Siła rodzi się w ucisku

Każdy kolejny zamach na wyborcze prawa Polaków, każda kolejna antypolska manipulacja srodze mści się na jej inicjatorach. Tak było przy okazji poprzednich wyborów samorządowych, kiedy to sztandarowy litewski szowinista i polakożerca Vytautas Landsbergis wezwał swoich rodaków, mieszkańców Wilna posiadających działki i domy w okolicach miasta, by zameldowali się na terenach pod Wilnem... i odebrali Polakom władzę w rejonie wileńskim. Apel ten poskutkował rekordowo wysoką polską frekwencją wyborczą i rekordowo wysokim dla AWPL wynikiem. Tak stało się i w ostatnią niedzielę.

Otóż w trakcie przygotowań wyborczych, w grudniu ubiegłego roku, litewska Główna Komisja Wyborcza jednogłośnie postanowiła, by spośród przedstawicieli AWPL nie powoływać przewodniczącego żadnej z 58 okręgowych komisji wyborczych. Powody tej bezprecedensowej w Europie dyskryminacji mogły być dwojakie. Przygotowywano "cuda nad urną" i trzeba było utrudnić Polakom kontrolę prawidłowego przebiegu wyborów albo chodziło o to, by polskie sztaby wyborcze, zamiast prowadzić kampanię wyborczą, "kopały się" z litewskim koniem (Główną Komisją Wyborczą). Jak miało być, trudno powiedzieć. Ale jak widać i tym razem wyszło jak zwykle. Polacy wybory samorządowe wygrali. Z olśniewającym wynikiem.

Geneza polskiego sukcesu

Po pierwsze, wydaje się, że legła w gruzach taktyka rządzących obecnie na Litwie postsajudisowskich i antypolskich konserwatystów polegająca na kwestionowaniu prawa do reprezentowania interesów Polaków przez zweryfikowanych w wyborach radnych z ramienia AWPL. Ze szczególnym zacięciem uprawiali ją premier Andrius Kubilis i szef MSZ Audronius Az˙ubalis, samozwańczo przyznając sobie prawo i kompetencje do oceniania słuszności i zasadności polskich postulatów oraz do powoływania się na opinie anonimowych rozmówców i traktowania ich jako uprawnionych reprezentantów ludności polskiej.
Uzyskany w niedzielnych wyborach mandat do reprezentowania interesów Polaków przez radnych AWPL będzie trudny do zakwestionowania.

Po drugie, całkowicie chybiona okazała się taktyka frontalnego ataku na prawa Polaków - szykany wobec stosujących język polski w życiu publicznym, groteskowe działania odnośnie do zapisu polskich nazwisk, przedwyborcze manewry i manipulacje, renacjonalizacja części zwróconej niedawno ziemi, zakusy na polskie szkolnictwo, dyskryminacja w przyznawaniu funduszy na polską działalność społeczną i kulturalną, szowinistyczna, antypolska propaganda. Na razie antypolska kampania nie osłabiła Polaków. Wprost przeciwnie, wzmocniła ich i skupiła wokół Akcji. Teraz bowiem idzie o przetrwanie. Co więcej, dała ona do myślenia innym, niepolskim mniejszościom. Unaoczniła im potencjalne zagrożenie. Stąd zapewne wynika wyborczy sukces polsko-rosyjskiej koalicji.

Po trzecie, wybory te ostatecznie udowodniły, że Akcja Wyborcza Polaków na Litwie przestała być partykularną partią reprezentującą interesy Polaków, a stała się partią regionalną reprezentującą interesy mieszkańców Wileńszczyzny niezależnie od ich narodowości - inaczej Rosjanie by na Polaków nie głosowali. I choć nie wszyscy mieszkańcy, w szczególności mieszkańcy narodowości litewskiej, są tego świadomi, proces ten postępuje.

Po czwarte, wybory potwierdziły niekwestionowaną pozycję i autorytet Waldemara Tomaszewskiego sprawnie i skutecznie kierującego polską partią i równie skutecznie zabiegającego o sojuszników w różnych środowiskach polskich oraz wśród społeczności innych, niepolskich mniejszości na Litwie.

Po piąte, jeśli rozważy się rezultaty ostatnich wyborów sejmowych (zwiększenie reprezentacji sejmowej, otarcie się o próg wyborczy), wyborów prezydenckich (ewidentny sukces kandydatury Waldemara Tomaszewskiego), wyborów do Parlamentu Europejskiego (zdobycie mandatu przez Waldemara Tomaszewskiego) oraz niedzielnych wyborów samorządowych, można zaryzykować tezę, że Akcja Wyborcza Polaków na Litwie stoi przed szansą przekształcenia się z partii regionalnej w partię ogólnolitewską. Jak z powyższego wywodu wynika, już dziś na litewskiej scenie politycznej zaznacza swoją obecność.

I na koniec refleksja osobista. Dobrze pamiętam, jak w połowie lat 90. ówczesny polski ambasador w Wilnie Jan Widacki lansował pogardliwe pojęcie "bantustanu", stosując je do Polaków na Litwie. Gdy odniesie się tamtą sytuację do obecnej, wydaje się zasadne stwierdzenie, że Polacy, a w szczególności ich reprezentacja polityczna - Związek Polaków na Litwie i Akcja Wyborcza Polaków na Litwie - przebyli długą i mozolną drogę, by z "bantustanu", w którym chcieli ich solidarnie zamknąć rządzący na Litwie i w Polsce, znaleźć się na litewskiej scenie politycznej. Ku pożytkowi litewskiego państwa i jego obywateli różnych narodowości.

Autor jest wiceprezesem Federacji Organizacji Kresowych, w latach 90. XX wieku był sekretarzem Obywatelskiego Komitetu Obrony Polaków na Wileńszczyźnie. Pisze na tematy polskiej polityki wschodniej.


W wyborach samorządowych na Litwie (27 lutego br.) polska partia - Akcja Wyborcza Polaków na Litwie (AWPL) wystawiła 430 kandydatów w 11 okręgach wyborczych odpowiadających 7 rejonom: wileńskiemu, solecznickiemu, trockiemu, święciańskiemu, szyrwinckiemu, malackiemu i jezioroskiemu, oraz 4 miastom: Wilnu, Druskiennikom, Wisagini i Elektrenom.

W pięciu okręgach wyborczych zawarła koalicję z jedną z organizacji mniejszości rosyjskiej na Litwie - Sojuszem Rosjan, tworząc Blok Waldemara Tomaszewskiego. W pozostałych zabiegała o głosy wyborców pod własną nazwą. W skali Litwy AWPL i Sojusz Rosjan uzyskały 6,5 proc. głosów i 65 mandatów (Akcja 61, Sojusz 4). W Wilnie Blok zdobył 15,24 proc. głosów (drugi wynik po kandydatach niezależnych, a przed wszystkimi listami partyjnymi) i 11 mandatów (9 Akcja i 2 Sojusz) w 51-osobowej radzie miasta, prawie podwajając stan posiadania (dotychczas 6 mandatów). W rejonie wileńskim AWPL uzyskała 64,72 proc. głosów i 19 mandatów (na 27); w rejonie solecznickim 70,29 proc. głosów i 22 mandaty (na 25). W rejonach, gdzie na części ich terytoriów zwarcie zamieszkują Polacy, Akcja uzyskała: w rejonie trockim 18,74 proc. głosów i 5 mandatów, święciańskim - 13,24 proc. i 4 mandaty, szyrwinckim - 4,62 proc. i 2 mandaty. Pozostałe dwa mandaty zdobył Sojusz Rosjan w Wisagini.

"NASZ DZIENNIK" ;4 marca 2011, Nr 52