Logo Federacji Organizacji Kresowych
Logo Federacji Organizacji Kresowych
                                                                                     
Federacja Organizacji Kresowych
                                                                                     
Strona Główna              o nas              Oświadczenia               Federacja               Archiwum              Kontakt              Strony o kresach
Sprawy Ogólne                 Białoruś                 Litwa                 Ukraina
© Federacja Organizacji Kresowych
siedziba:
Krakowskie Przedmieście 64
00-322 Warszawa


Prawa zagwarantowane de facto nie zawsze obowiązują

Z Waldemarem Tomaszewskim, przewodniczącym Akcji Wyborczej Polaków na Litwie,
o stosunkach polsko-litewskich rozmawia Aneta Jezierska


Jak ocenia Pan stosunki dyplomatyczne między Rzecząpospolitą Polską a Republiką Litewską?
- Oceniam je dwojako. Z jednej strony wypada się cieszyć, że stosunki między naszymi krajami są dobre, jest strategiczne partnerstwo, wzajemne wspieranie się. Ale z drugiej strony, jako Polak, obywatel państwa litewskiego, nie jestem i nie mogę być do końca zadowolony z tego, co się przez ostatnie 15 lat działo odnośnie do praw mniejszości polskiej na Litwie czy - inaczej - polskiej większości na Wileńszczyźnie. Polska jako jeden z pierwszych krajów uznała niepodległość Litwy. De facto nigdy nie uznała aneksji Litwy, bo przeciwko Polsce działał ten sam grabieżczy pakt Ribbentrop-Mołotow. Zatem z jednej strony wsparcie niepodległościowe i wizyta polskich posłów i senatorów na Litwie w 1990 roku, a z drugiej strony 5 września 1991 roku - tego samego dnia, kiedy zostały wznowione stosunki dyplomatyczne między obu państwami w sposób brutalny, niezgodny z prawem litewskim rozwiązano po raz pierwszy demokratycznie wybrane rady samorządów rejonów wileńskiego i solecznickiego. Widać tu zatem pewną dwulicowość ówczesnej litewskiej władzy - z jednej strony nawiązanie stosunków dyplomatycznych, z drugiej zaś - ostre antypolskie posunięcie. W 1994 roku został wreszcie, po bardzo długich negocjacjach, podpisany traktat polsko-litewski. Mógł być on przyjęty znacznie wcześniej, ale strona polska nie chciała przyjąć niektórych postulatów, m.in. dotyczących praw polskiej mniejszości. Minęło już 12 lat od jego podpisania i trzeba ze smutkiem powiedzieć, że w niektórych punktach nie jest on po prostu realizowany. Chodzi m.in. o kwestię sztucznej zmiany narodowościowej na terenie zwartego skupiska polskiej mniejszości. Są mianowicie prowadzone odgórne, sztuczne działania, mające na celu zmniejszenie liczby zamieszkania polskiej ludności na tych terenach. Obecnie stanowimy tam absolutną większość - od 60 do 80 procent.

Jaki charakter mają te działania?
- Przede wszystkim nie jest zwracana ziemia prawowitym właścicielom, a równocześnie obowiązuje przyjęta ustawa, która przewiduje tzw. przenoszenie ziemi. Jest to zupełnie niezrozumiałe! Procesy te prowadzą do wyraźnej zmiany liczby ludności i są niezgodne z traktatem polsko-litewskim.

Jakie jeszcze problemy wymagają natychmiastowych rozwiązań?
- Na pewno sprawa szkolnictwa polskiego. W traktacie zagwarantowano naukę na poziomie szkoły średniej, tymczasem problem z podręcznikami uniemożliwia realizowanie tego zapisu. Jakie to bowiem nauczanie w języku ojczystym, jeżeli nie ma większości podręczników dla klas starszych?!

Jakie zatem tematy powinny być poruszone w czasie wizyty polskiego prezydenta w Wilnie?
- Wizyta będzie miała charakter okolicznościowy i jak najbardziej uroczysty. Nie bardzo więc wypada nam stawiać swe problemy na pierwszym miejscu. Ale jeżeli pani o to zapytała, to należałoby wymienić problem szkolnictwa, bo ten jest naprawdę ważny i niepokojący. Kolejnym ważnym problemem jest kwestia zwrotu ziemi, której Polacy zostali pozbawieni przez Sowietów, a dziś wciąż nie mogą jej odzyskać, co wpływa między innymi na obniżenie pozycji ekonomicznej tych osób. Ważny jest też problem sztucznej zmiany narodowościowej, bo przecież blokowanie zwrotu ziemi Polakom i oddawanie jej przybyszom jest właśnie sztuczną zmianą narodowościową. W konsekwencji prowadzi to do procentowego zmniejszenia się liczby Polaków, a jeśli Polaków będzie mniej, nie będą mieli większego wpływu na władzę samorządową. Jest to spojrzenie dalekowzroczne, dla nas bardzo nieprzychylne i - co ważne - niezgodne z traktatem polsko-litewskim. Artykuł 15 tego traktatu mówi bowiem: "Zgodnie ze standardami europejskimi obie strony powstrzymają się od działań, które doprowadziłyby do sztucznych zmian narodowościowych na terenach zwartych skupisk mniejszości narodowych".

Dziękuję za rozmowę.

"Nasz Dziennik" 5.09.2006, Nr 207