Logo Federacji Organizacji Kresowych
Logo Federacji Organizacji Kresowych
                                                                                     
Federacja Organizacji Kresowych
                                                                                     
Strona Główna              o nas              Oświadczenia               Federacja               Archiwum              Kontakt              Strony o kresach
Sprawy Ogólne                 Białoruś                 Litwa                 Ukraina
© Federacja Organizacji Kresowych
siedziba:
Krakowskie Przedmieście 64
00-322 Warszawa


Terror zamiast zwrotu ziemi

Najścia, groźby, a nawet pobicia i podpalenia stosują grupy przestępcze usiłujące wymusić zbycie nieruchomości w Wilnie i okręgu wileńskim na ich właścicielach, w większości Polakach, ubiegających się od kilkunastu lat o zwrot ziemi. Litewskie organa ścigania nie radzą sobie z problemem. Ściganie przestępców, niestety, utrudnia fakt, że ludzie są poważnie zastraszeni i najczęściej boją się zgłaszać na policję. Władze polskie apelują o zgłaszanie takich przypadków naszym dyplomatom.

Byli właściciele ziemi na obszarze dzisiejszego Wilna i w jego okolicach od kilkunastu lat mogą ubiegać się - zgodnie z litewskim prawodawstwem - o jej zwrot. I choć państwo zobowiązane jest do oddania ziemi, do tej pory zwróciło zaledwie 7,5 procent!
W sytuacji, gdy cena ziemi jest bardzo wysoka, a jej zwrot się przeciąga, zaczęły działać mechanizmy przestępcze. Do prawowitych właścicieli ziemi zgłaszają się często osoby z propozycją "pomocy" w jej odzyskaniu. Warunek jest jeden - właściciel ma odsprzedać dokumenty własności praktycznie za bezcen.
Z uzyskanych przez nas informacji wynika, że przestępcy mogą mieć powiązania z urzędnikami decydującymi o zwrocie nieruchomości prawowitym właścicielom. Często bowiem zdarza się, że proponują im "pomoc" w oddaniu ziemi w zamian za odstąpienie połowy gruntów.
Problem w 90 procentach dotyczy Polaków. - Najprawdopodobniej ktoś ma chęć stać się właścicielem tych ziem, odbierając je siłą prawowitym właścicielom - mówi jeden ze świadków.
Świadek opowiada, że babcia jego żony początkowo była nachodzona przez nieznane osoby, które próbowały wymusić podpisanie dokumentów związanych z przeniesieniem własności należących się jej terenów na kogoś innego. Po pewnym czasie sprawy przybrały dramatyczny obrót. - Babcia mojej żony została napadnięta w domu - relacjonuje. Nie chcąc ujawniać zbyt wielu szczegółów, mówi, że kobieta była przypalana żelazkiem i bita po głowie. - Kilka dni później zamknięty i opieczętowany przez policję dom został podpalony i tylko cudem udało się go uratować - dodaje. Jest jedynym świadkiem, który zdobył się na odwagę, by powiedzieć o tym bolesnym problemie. Pozostali świadkowie, choć potwierdzają, że są nachodzeni i "namawiani" do oddania dokumentów poświadczających prawo do ziemi, są tak zastraszeni, że boją się wypowiadać na ten temat nawet anonimowo.
Tymczasem milczenie nie rozwiąże problemu. Jeżeli bowiem nie ma oficjalnego zgłoszenia, trudno podejmować jakiekolwiek działania. Tymczasem wielu nachodzonych właścicieli boi się zgłaszać na policję. Zdarzały się co prawda zgłoszenia poszkodowanych, jednak są one rzadkie. Ponadto proceder nachodzenia - jak mówią nasi informatorzy - jest niezwykle trudno udowodnić. Zdarzają się jednak historie zakończone sukcesem. Taki przypadek miał miejsce przed kilkoma laty. Pojawiły się sygnały, że pewna bandycka, mafijna grupa nachodzi osoby posiadające wartościową ziemię w Wilnie. Dane tych osób otrzymywała od urzędników tamtejszego wydziału rolnego urzędu miejskiego. Prawda ujrzała światło dzienne dzięki litewskiej prasie, zaś w wyniku śledztwa prowadzonego przez policję kierownika wydziału rolnego, współpracującego z mafią, udało się aresztować.
Polscy właściciele gruntów także nie szukają pomocy w polskich placówkach na Litwie. - Jestem przekonany, że gdyby zgłoszono takie fakty czy do naszego konsulatu, czy do ambasady, czy wreszcie do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, to stosowne działania byłyby podjęte - powiedział nam Michał Dworczyk, doradca premiera ds. Polonii i Polaków za granicą. Jak mówił, słyszał jedynie "na zasadzie plotki" o różnych nadużyciach, o różnych próbach wymuszania zrzekania się praw do ziemi, natomiast informacje, które dotąd do niego spływały, miały wyłącznie incydentalny charakter. - Nie słyszałem o żadnym przypadku, który by został oficjalnie zgłoszony do polskiego konsulatu, do polskiej placówki dyplomatycznej - zapewnił.
Również konsul generalny na Litwie Stanisław Kargul powiedział, że żadna osoba do ambasady się nie zgłosiła. - Takich informacji bezpośrednio do nas nikt nie składał, natomiast w prasie pojawiały się informacje, że w niektórych miejscowościach są grupy, które próbują wpłynąć - zwłaszcza w przypadku starszych osób - na decyzje o odstąpieniu ziemi czy rezygnacji z dochodzenia swoich praw - stwierdził.
Ponadto okazuje się, że bezpieczni nie są także właściciele starych domów w centrum Wilna. W takich dzielnicach miasta, jak np. Snipiszki, blisko centrum, gdzie zachowała się stara zabudowa, w ostatnim czasie wybudowano obok kilka nowoczesnych budynków. Tym samym cena ziemi osiągnęła niebotyczne rozmiary, dochodzące nawet do 500 tys. litów (ponad pół mln zł) za 1 ar (100 m kw.). Właściciele starych domów "proszeni" są o opuszczenie budynków. Jeśli nie spełnią "prośby", najczęściej ich dom zostaje podpalony.
Nasi informatorzy przytaczają przypadek pewnego samotnego starszego mężczyzny, który chciał sprzedać ziemię, gdyż potrzebował pieniędzy na lekarstwa. Zaoferowano mu cenę, która okazała się niewspółmierna do ceny rynkowej nieruchomości. Rozpoczął więc negocjacje. Nie dość, że nic nie wynegocjował, to jeszcze stracił zdrowie i nerwy - bojąc się o swoje życie, zaczął spać... z siekierą, ponieważ często był nachodzony przez mafiosów, grożących mu spaleniem domu.
Dotąd w sprawie podpaleń nieruchomości zostały aresztowane dwie osoby przyłapane na gorącym uczynku. Jak na ironię, zatrzymano bezdomnego i niepełnoletniego! Według mediów, są to jedynie "pionki w grze" wynajęte przez grupy przestępcze, których struktury nie zostały jednak naruszone.

Aneta Jezierska
"NASZ DZIENNIK" 23-24.09.2006 r., Nr 223