Logo Federacji Organizacji Kresowych
Logo Federacji Organizacji Kresowych
                                                                                     
Federacja Organizacji Kresowych
                                                                                     
Strona Główna              o nas              Oświadczenia               Federacja               Archiwum              Kontakt              Strony o kresach
Sprawy Ogólne                 Białoruś                 Litwa                 Ukraina
© Federacja Organizacji Kresowych
siedziba:
Krakowskie Przedmieście 64
00-322 Warszawa


Ignorancja nie jest argumentem

Gdy w Parlamencie Europejskim coraz głośniej na temat Litwy w kontekście nieprzestrzegania przez nasz kraj podstawowych praw człowieka i mniejszości narodowych, łamania przez litewskie władze podpisanych konwencji międzynarodowych, w litewskim Sejmie odbywają się tajne posiedzenia, na których są roztrząsane kwestie domniemanego zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa z powodu przyjmowania przez litewskich Polaków Karty Polaka.

Jak już wspomniałem, posiedzenia są tajne z udziałem służb specjalnych, więc opinia publiczna jest skazana na domysły i własną fantazję, jakie to zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa litewskiego może spowodować Karta Polaka (KP). Posłowie, jak słynny ostatnio Ažubalis, podpierając się tajną wiedzą, której oczywiście zdradzić nie może, rzuca jedynie półsłówka (pewnie by podsycić grozę sytuacji) na temat strasznych zagrożeń, jakie spotkają Litwę, jeżeli na czas władze nie podejmą kroków w sprawie spacyfikowania obywateli litewskich polskiej narodowości, by odbić im chętkę przyjmowania KP. Arsenał różnych propozycji jest naprawdę bogaty. Proponuje się posiadaczom KP zabronić udziału w życiu politycznym kraju, zamknąć szczelnie im drzwi do państwowych urzędów publicznych, wyrugować ze szkół etc. Jak słusznie zauważył komentator „Rzeczpospolitej” Jerzy Haszczyński, Karta Polaka ma być swoistym „wilczym biletem” na Litwie. Haszczyński trafnie zauważa przy tym, że larum w sprawie KP na Litwie podjęto dopiero post factum, kiedy ustawa o Karcie Polaka została uchwalona przez polski Sejm. W momencie natomiast, kiedy projekt tej ustawy był konsultowany z litewską placówką dyplomatyczną, żadnych uwag nie było.

Osobiście chciałbym dodać, iż temat Karty Polaka i bliżej niesprecyzowanych zagrożeń z nią związanych jest obecnie dla rządzących na Litwie bardzo wygodny. Eskalując go można sprytnie uniknąć wytłumaczenia się przed Europą z powodu oczywistego niewywiązywania się przez Litwę z międzynarodowych zobowiązań powziętych, dla przykładu, przez ratyfikację Konwencji Ramowej RE o Ochronie Mniejszości Narodowych. Wielokrotnie ostatnio upominane na różnych forach międzynarodowych z powodu łamania Konwencji Ramowej władze naszego kraju zwyczajnie to ignorują i dalej robią swoje, np. angażując komorników do usuwania dwujęzycznych tablic z nazwami ulic w rejonie solecznickim. A ponieważ ignorancja nie jest argumentem, jak mawiał jeszcze swego czasu Spinoza, to władzom w Wilnie pilnie był potrzebny temat zastępczy. Zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa z powodu Karty Polaka pasuje jak ulał.

Jakby się jednak władze naszego kraju nie starały uniknąć trudnego dla nich tematu, szydło i tak kiedyś wylezie z worka. Ambasada Szwecji w Wilnie reagując na niedawny wiec protestacyjny społeczności polskiej zorganizowała w poniedziałek konferencję na temat Zagadnień dyskryminacji (w litewskim kontekście - przyp. autora). Na konferencję został zaproszony komisarz Rady Europy ds. Praw Człowieka Thomas Hammarberg. Konkluzja całej konferencji była jednoznaczna: temat praw człowieka na Litwie po jej przystąpieniu do Unii Europejskiej i NATO zniknął z kalendarza politycznego. Władze w Wilnie nie prowadzą żadnego konstruktywnego dialogu z zainteresowanymi na temat zagwarantowania mniejszościom narodowym należnych im praw. Mówiąc inaczej, kiedy staraliśmy się o wejście na europejskie salony, to nie mieliśmy żadnych obiekcji, by podpisać i ratyfikować chroniące prawa mniejszości narodowych konwencje, zapewniać Brukselę o przestrzeganiu praw człowieka na Litwie. Gdy cel został osiągnięty, obietnice poszły w niepamięć, konwencje zostały tylko na papierze. W sprawach praw człowieka na Litwie nastąpił wyraźny regres, stwierdzili podczas konferencji eksperci w tej dziedzinie (inny temat omawiany na konferencji, dotyczący praw mniejszości seksualnych, w tym komentarzu pomijam). Komisarz Hammarberg ustosunkowując się do postulatów społeczności polskiej (podczas konferencji reprezentowanej przez przedstawicieli Związku Polaków na Litwie) przyznał, że na Litwie istnieje problem z publicznym używaniem języka polskiego w zwartych skupiskach Polaków, pisowni polskich nazwisk. Zauważył, że w tych kwestiach podstawowym dokumentem jest Konwencja Ramowa, a Litwa musi wyjść naprzeciw oczekiwaniom litewskich Polaków, „gdyż inaczej będą się czuli wyobcowani we własnym państwie”. Zapewnił, że temat będzie miał na swej wokandzie, ponieważ rozumie, iż jest on źródłem napięcia, podobnie zresztą jak ostatnio w relacjach węgiersko-słowackich.

Jedynym politykiem ze strony litewskiej na konferencji był poseł ...Gintaras Songaila, „wybitny znawca problematyki mniejszości narodowych”. Wszyscy inni posłowie w Sejmie chyba w tym czasie byli zajęci Kartą Polaka. Komentarz zbędny...

Tadeusz Andrzejewski :"Tygodnik Wileńszczyzny" 24-31.10.2009 r.

PS. Jeszcze jedno zdanie odnośnie mego poprzedniego komentarza. Przygody Słowika rekrutowanego do pruskiego wojska opisał Henryk Sienkiewicz w noweli „Bartek zwycięzca”. U Prusa w „Placówce” był Ślimak, który trwał na ojcowiźnie. Muszę sobie odświeżyć szkolne lektury.