Logo Federacji Organizacji Kresowych
Logo Federacji Organizacji Kresowych
                                                                                     
Federacja Organizacji Kresowych
                                                                                     
Strona Główna              o nas              Oświadczenia               Federacja               Archiwum              Kontakt              Strony o kresach
Sprawy Ogólne                 Białoruś                 Litwa                 Ukraina
© Federacja Organizacji Kresowych
siedziba:
Krakowskie Przedmieście 64
00-322 Warszawa


Sąd inaczej oświecony

Stało się. Doczekaliśmy się końca batalii nazwiskowej na Litwie. Trwała 15 lat, aż ostateczne słowo rzekł Trybunał Konstytucyjny. Orzekł mianowicie, że nazwiska nielitewskie w litewskich dowodach osobistych mają być pisane w języku litewskim, oryginalna wersja (która wszelako nie może być tożsamą z oficjalną) ewentualnie może być dopuszczona na tej stronie dowodu, gdzie jest miejsce dla tzw. innych wpisów. Zdaniem sędziów TK, jest to jedyna ewentualność, gdyż inaczej byłby podważony konstytucyjny status języka litewskiego.

Mimo że decyzja Trybunału jest ostateczna i na Litwie niezaskarżalna, to jednak pytania i wątpliwości pozostają. Jedno z nich jest oczywiste. Dlaczego dzisiaj pisownia nielitewskich nazwisk w oryginale miałaby być sprzeczna z Konstytucją, skoro przed wojną obowiązywała litewska ustawa o mniejszościach narodowych, która dopuszczała oficjalne używanie imion i nazwisk mniejszości narodowych w ich języku ojczystym. I wówczas nie było to sprzeczne z litewską Konstytucją. Śmiem więc zapytać, czy przed wojną status języka litewskiego na Litwie był mniej państwowy, niż obecnie, czy może sędziowie Trybunału Konstytucyjnego są dzisiaj jakoś inaczej oświeceni, skoro wydają orzeczenia o tak oryginalnej eksplikacji. I w ogóle czym jest tak osobliwa współczesna litewska jurysprudencja w Europie, że nakazuje, by zniekształcać godność osobistą człowieka, gdy tymczasem w innych krajach każdy obywatel może nazywać się tak, jak się właśnie nazywa. W Polsce, dla przykładu, nie jest sprzeczne z Konstytucją Rzeczpospolitej, że Gasparavičiute jest Gasparavičiute.

Tymczasem takie a nie inne załatwienie na Litwie sprawy nazwiskowej oznacza totalną klęskę wiarygodności litewskiej elity politycznej, która przez 15 lat karmiła obietnicami polityków z Warszawy, że kwestia nazwisk będzie pozytywnie załatwiona. Niedalej jak kilka tygodni temu prezydent Dalia Grybauskaite zapewniała o tym szefa Parlamentu Europejskiego, nieco później to samo powtarzali inni najwyżsi rangą litewscy politycy goszczącemu na Litwie komisarzowi praw człowieka Rady Europy.

Okazało się, że w rzeczywistości był zaplanowany zupełnie inny scenariusz. Wiele wskazuje na to, że całkowity afront wobec strategicznego partnera i własnych obywateli polskiej narodowości był tak naprawdę misternym planem rządzących konserwatystów, którzy postanowili posłużyć się Trybunałem Konstytucyjnym, by sprawę nazwisk ostatecznie uśmiercić. Wybrali sprawdzoną metodę. U nas przecież zawsze tak jest, że jeżeli władze chcą coś zabronić, to musi to być w majestacie Konstytucji. Najczęściej używa się w takich przypadkach na początku trybu domniemanego. Dla przykładu, podwójnych nazw ulic nie wolno, bo „galimai“ byłoby to sprzeczne z Konstytucją. Nawet matury z języka polskiego nie wolno zdawać w porządku obligatoryjnym, gdyż naruszałoby to litewską Ustawę Zasadniczą. Jeżeli ktoś myśli, że w tym ostatnim przypadku dworuję sobie, to odpowiadam, że mówię całkiem serio.
Wcale poważnie bowiem urzędnicy litewskiego ministerstwa oświaty używali argumentu, że nie może być obowiązkowej matury z języka polskiego w szkołach polskich na Litwie, gdyż byłoby to sprzeczne z Konstytucją. Litewscy rówieśnicy nie muszą przecież zdawać matury z polskiego, więc polscy maturzyści w przypadu przymusu w tej sprawie doznaliby dyskryminacji, a to przecież jest jak najbardziej sprzeczne z litewską Ustawą Zasadniczą. I bądź tu mądry na takie modus vivendi...

Wracając jednak do powagi, trudno nie stwierdzić, że gdyby rządzącym konserwatystom rzeczywiście zależałoby na rzeczowym rozwiązaniu sprawy nazwisk, to skierowaliby do TK całkiem inne zapytanie, niż te, które skierowali (czy obok nazwiska po litewsku w paszporcie z Pogonią może również pojawić się wersja oryginalna). Gdyby zapytali sędziów Trybunału, czy w związku z pojawieniem się nowej ważnej okoliczności w kwestii pisowni nazwisk nielitewskich (ekspertyzy Instytutu Języka Litewskiego stwierdzającej, że nazwiska nie są częścią składową języka litewskiego) nie traci aktualności poprzednie wyjaśnienie TK stwierdzające, iż nazwiska w dowodach osobistych mają być pisane po litewsku, gdyż gdyby tak nie było, zostałby podważony konstytucyjny status języka litewskiego. Sądzę, że gdyby sędziowie TK otrzymali tak właśnie sformułowane zapytanie i chcieliby zostać w zgodzie nie tylko z Konstytucją, ale i zdrowym rozsądkiem, to ich ostateczny werdykt musiałby być kardynalnie inny od tego, który wydali.

Taki scenariusz nie był jednak w planach rządzących konserwatystów. Wręcz przeciwnie. Jest bardzo prawdopodobne, że postanowili oni rękoma sędziów Trybunału Konstytucyjnego nie tylko ostatecznie „ukatrupić“ drażliwą dla wielu z nich kwestię nazwisk, ale i w ogóle wykasować język polski z użytku publicznego na Wileńszczyźnie. W części wyjaśniającej orzeczenia TK w sprawie nazwisk stoi bowiem jak byk, że „zgodnie z Konstytucją, język litewski, jako język państwowy, jest atrybutem do publicznego wyrażania się i obcowania instytucji państwowych i samorządowych między sobą oraz członkami społeczeństwa“. Sic! O żadnych innych pomocniczych językach w orzeczeniu nie ma mowy. Wygląda więc na to, że orzeczenie w kwestii nazwisk może być tylko preliudium do „konstytucyjnego“ zlikwidowania podwójnych nazw ulic i usunięcia języka polskiego z urzędów na Wileńszczyźnie.

Tadeusz Andrzejewski
"Tygodnik Wileńszczyzny" : 10-16.11.2009 r.