Logo Federacji Organizacji Kresowych
Logo Federacji Organizacji Kresowych
                                                                                     
Federacja Organizacji Kresowych
                                                                                     
Strona Główna              o nas              Oświadczenia               Federacja               Archiwum              Kontakt              Strony o kresach
Sprawy Ogólne                 Białoruś                 Litwa                 Ukraina
© Federacja Organizacji Kresowych
siedziba:
Krakowskie Przedmieście 64
00-322 Warszawa


Dyskusja w Sejmie o Karcie Polaka

Fragmenty stenogramu

Biuletyn nr: 1074/VI Komisja: Komisja Łączności z Polakami za Granicą /nr 19/ Data: 03-09-2008

Prezes Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” Maciej Płażyński:
Pan przewodniczący prowadzi posiedzenie w szybkim tempie i trochę mnie zaskoczył. W pkt 1 z grzeczności czekałem na pytania członków Komisji. Rzeczywiście chciałbym się odnieść do ogólnych pytań i do tego, co mówiła pani poseł Rozpondek.

Ani ja, ani Stowarzyszenie „Wspólnota Polska” nie mamy uwag do tych punktów, gdyż są zasadne i warte wprowadzenia, natomiast mamy uwagi do całej Karty Polaka. Teraz poświęciłem (również z pewną przyjemnością) dwa tygodnie na pobyt w Kazachstanie i Uzbekistanie. Przyglądałem się, jak tam wygląda Karta Polaka. Wcześniej przyglądałem się temu na Ukrainie. Jeżeli nie zastanowimy się poważnie nad tym, co zrobić, żeby procedura była prostsza, to wydaje mi się, że czeka nas rozczarowanie, jako tych, którzy byli przekonani do tej Karty i u Polaków, u których to rozczarowanie już jakby się zbiera. Okaże się, że tych „koncesjonowanych” Polaków będzie 100 tysięcy, a nie milion, jak chcielibyśmy to widzieć w tych różnych sprawozdaniach. Jeśli w ogóle będzie 100 tysięcy, to będzie dobrze. Sytuacja jest bardzo różna – inna na Litwie, inna na Białorusi, inna na Ukrainie.

Trzeba powiedzieć sobie, o co chodzi w tej Karcie Polaka. Na ile ma być ona dokumentem łatwym do dostania, a na ile ma być rywalizacją z obywatelstwem? Dla mnie jest tu potrzebne stanowisko MSZ. Słyszę, że MSZ też ma pewne krytyczne uwagi co do samej procedury Karty Polaka, a więc byłoby dobrze, gdyby można było usłyszeć, czy MSZ chce zgłosić się z tymi krytycznymi uwagami w szybkim czasie, czy też jest to takie zbieranie informacji, ale bez jakichś wniosków legislacyjnych? Trudno spodziewać się, żeby Sejm nowelizował ustawę co 3 miesiące. Jeśli jest próba nowelizacji, to zastanowiłbym się nad tym, czy można połączyć to, co mówił pan marszałek, czyli szybkość działania, z szerszym zakresem, czyli z minidyskusją na forum Komisji nad tym, czy mają być tylko te 2 poprawki, czy też coś więcej?

Z moich doświadczeń rzuca się w oczy jedna rzecz. Czy nam się to podoba, czy nie, to większość Polaków na Wschodzie nie mówi po polsku. Nie mówię o obywatelach Litwy, którzy akurat mają inną sytuację, ale im Karta Polaka nie jest potrzebna. Z racji obywatelstwa unijnego mają możliwość uzyskania tych wszystkich przywilejów, które nadaje Karta Polaka. Jednak w Azji centralnej, w dużej części na Białorusi lub na Ukrainie nasi rodacy nie zdają egzaminu z języka polskiego, bo po prostu go nie znają. W związku z tym warto się zastanowić nad tym, co tak naprawdę chcemy osiągnąć w Karcie. Czy chcemy ją przydzielać bardzo szeroko? Wydaje mi się, że taki był cel. Po prostu potwierdzać narodowość, potwierdzać korzenie polskie i pokazywać, że jest to szeroka diaspora. Nie mówię już o tym, że ekonomicznie zależy nam na tym, żeby ci Polacy tutaj się zjawiali. Czy też staramy się traktować to bardzo proceduralnie, przyglądać się i jakby limitować wydawanie Karty. Wtedy będziemy mieli taki efekt, że wydamy jej kilka tysięcy rocznie, a za kilka lat będziemy po prostu rozczarowani i będzie radość naszych przeciwników, że okazało się, iż na Białorusi jest 10 tysięcy Polaków, a gdzieś w Kazachstanie 3 tysiące czy 5 tysięcy. Tak to na razie po tym pół roku wygląda. W związku z tym może warto zastanowić się nad tym (biorąc również pod uwagę opinie MSZ), w którym miejscu jest ta procedura zbyt skomplikowana, powodująca, że czas przyznawania Karty i całe wokół tego zamieszanie jest nadmierne w stosunku do tego, co przyznajemy. Nie przyznajemy przecież obywatelstwa. Jeśli przy przyznawaniu obywatelstwa nie pytamy o znajomość języka polskiego, to nie wiem, czy przy Karcie Polaka znajomość języka polskiego powinna być istotną barierą.

Gdybym miał skonkretyzować pytanie o stanowisko MSZ, to zapytałbym o to, czy w najbliższym czasie zamierza wyjść z taką nowelizacją i jaki po kilku miesiącach jest stosunek MSZ? Później byłaby odpowiedź na pytanie pana marszałka o to, czy robimy to szybko, tylko w tych dwóch punktach, czy też ciągu dwóch miesięcy, ale trochę szerzej.

Jeszcze jedna informacja. „Wspólnota Polska” zorganizuje w październiku (pewnie razem z Senatem) konferencję na temat Karty Polaka z udziałem przedstawicieli różnych środowisk polskich, oczywiście z udziałem MSZ, Senatu, wszystkich, którzy są zainteresowani tym, żeby Karta była jak najszerzej wydawana. Będą też wnioski legislacyjne, sprawa tego, czy to można przyspieszyć, czy to wszystko można połączyć, by nie próbować podejmować inicjatywy senackiej w dwa miesiące po nowelizacji. To wszystko jest do dyskusji. W każdym razie dość istotne wydaje mi się stanowisko MSZ. To jakie są zamiary resortu?

...

Przewodniczący poseł Marek Borowski (SDPL-NL): Dziękuję. Proszę – pan prezes Płażyński.

Prezes Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” Maciej Płażyński:

Karta Polaka ma 18 lat historii. Pamiętam ją z czasów AWS i przyznaję, że wtedy była obawa przed napływem, obawa co do możliwości budżetu państwa, a dzisiaj powinna być radość, jeśli by ci Polacy chcieli napłynąć.

Według mnie z punktu widzenia interesu Polski nie ma sensu martwić się o to, czy ci ludzie, którzy dobrowolnie przyznają się do polskich korzeni, napłyną do Polski. Oby napływali, bo taki jest interes państwa związany z demografią i z naszą przyszłością. Niektórzy jeżdżą do Chin, by przyciągnąć Chińczyków czy Wietnamczyków. Wydaje mi się, że lepiej martwić się o to, jak ściągnąć ludzi, którzy mówią: mam polskie korzenie. „Odpuściłbym” im tę znajomość języka, ponieważ, polskość to przede wszystkim serce i krew, a nie wykształcenie, posługiwanie się językiem w sposób bierny czy aktywny. Według mnie istotne jest to, by ci, którzy mówią: jestem Polakiem, mieli szansę napłynąć do Polski, umocnić swoją tożsamość. Niestety, nie ma zalewu i według moich krótkich obserwacji tego zalewu nie będzie. Wbrew pozorom nie jesteśmy tak atrakcyjnym krajem jak Stany Zjednoczone ze swoją „zieloną kartą”, chociaż dla nas już przestała być tak bardzo atrakcyjna.

W świecie jest dość duża konkurencja. Warto spojrzeć na to, co robili inni. W ciągu 2 lat Niemcy ściągnęli 800.000 swoich rodaków z Kazachstanu, Rosjanie poprzez obywatelstwo ściągają do Rosji absolutnie każdego, kto się zgłosi, bo też mają głód ludzi do pracy. Uważają, że lepiej ściągnąć takich ludzi, niż dopuścić do napływu innych. Wbrew pozorom Węgrzy dość szeroko przyznają Kartę Węgra i jest bardzo duży procent ludzi, którzy mówią: jestem Węgrem. Powstaje następujące pytanie. Czy Karta Polaka ma być czymś wyjątkowym, czy też radością, że ktoś mówi: ja się podpiszę, że jestem Polakiem? Z tej radości wcale nie ma tyle korzyści, a jest pewna obawa – na Białorusi, Ukrainie, Litwie. To wcale nie jest takie proste. Chciałbym, aby na Kartę Polaka patrzeć także jak na instrument polityki państwa w zakresie imigracji, a nie tylko historii – oczywiście w powiązaniu z repatriacją, która powinna być spójna, a która nie funkcjonuje. Jest to jednak całkiem inny zakres. Dziękuję.

Przewodniczący poseł Marek Borowski (SDPL-NL):
Dziękuję bardzo panu marszałkowi. Głos chciałby jeszcze zabrać pan Dworczyk – proszę bardzo.

Członek Zarządu Krajowego Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” Michał Dworczyk:
Dziękuję bardzo. Chciałbym powiedzieć dwa słowa w odniesieniu do pytania pana przewodniczącego na temat owej liczby 9600 wniosków, które zostały przyjęte przez konsulaty. Mam nadzieję, że będziemy o tym mówić na konferencji.

W tej chwili można już stwierdzić pewne fakty. Wniosków napłynęło tak mało nie dlatego, że nie ma zainteresowania, ale z tego powodu, że złożenie wniosku jest bardzo trudne. Nie wystarczy przyjść do konsulatu i złożyć dokumenty. Wcześniej trzeba się umówić – telefonicznie albo za pośrednictwem organizacji polonijnej. Najlepiej pokazać to na przykładach. Ja mogę powiedzieć o przykładzie z Ukrainy. Miejscowość Mościska, 10.000 mieszkańców, w tym ponad 3000 to Polacy. Miejscowa polska organizacja ma limit. Miesięcznie może złożyć do konsulatu 10 wniosków. W tej chwili u prezesa tej organizacji jest złożonych ponad 160 wniosków. Wnioski, które u niego leżą, trafią do konsulatu najwcześniej za rok. Potem jest jeszcze kilkumiesięczna procedura w konsulacie.

Poseł Joanna Senyszyn (Lewica):
Z czego to wynika?

Członek Zarządu Krajowego Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” Michał Dworczyk:
Z wewnętrznej procedury, jaka została wprowadzona przez MSZ, która mówi, że nie można przyjść do konsulatu i złożyć dokumenty. Trzeba się wcześniej umówić telefonicznie, a jest to niemożliwe. Jeśli ktoś nie wierzy, to niech spróbuje dodzwonić się pod numery telefonów wskazywanych na stronach internetowych. Można to zrobić za pośrednictwem organizacji polonijnych. Jest to więc jakby odpowiedź na pytanie o to, dlaczego tak mało jest wniosków. Jest to trop, który warto zbadać. Mam nadzieję, że wykaże to konferencja. W tej chwili razem z Uniwersytetem Warszawskim przygotowaliśmy ankiety. Jest ich kilkaset. Wypełniają je Polacy na Ukrainie i Białorusi. Myślę, że będzie to bardzo ciekawy materiał.

Druga, również fundamentalna sprawa, którą poruszył pan przewodniczący. Urzędnicy, którzy…

Przewodniczący poseł Marek Borowski (SDPL-NL):
Proszę państwa, proszę o spokój.


Chodzi o urzędników, którzy mogą przyjmować wnioski po polskiej stronie. Tak naprawdę jest to problem dotyczący Białorusi. Pan dyrektor ma rację. Konsul nie może tego robić. Ustawa przewiduje możliwość upoważnienia takich organizacji, jak Fundacja Pomocy Polakom na Wschodzie czy Stowarzyszenie „Wspólnota Polska” do zbierania tych dokumentów – w Białymstoku czy Kuźnicy…

Przewodniczący poseł Marek Borowski (SDPL-NL):
Proszę o spokój.

Członek Zarządu Krajowego Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” Michał Dworczyk:
…i przekazania tych dokumentów np. pocztą dyplomatyczną do konsulatu w Grodnie czy Brześciu, co też znacząco by wpłynęło na liczbę składanych wniosków i liczbę osób, które mogą otrzymać Kartę Polaka.

Mówimy, że cały czas się rozpędzamy, że wprowadzamy tę ustawę. Przykład węgierski jest dosyć interesujący. Karta Węgra została przyjęta w 2000 roku i do 2002 roku wydano 2/3 wszystkich Kart Węgra, które zostały wydane później. Ten przykład pokazuje, że pierwsze 2-3 lata są najważniejsze. Węgry uzyskały 90% wszystkich Węgrów mieszkających na Ukrainie. 90% Węgrów na Ukrainie otrzymało Kartę Węgra, czyli to da się zrobić. Udało to się zrobić w niecałe 3 lata. Dziękuję bardzo.