Logo Federacji Organizacji Kresowych
Logo Federacji Organizacji Kresowych
                                                                                     
Federacja Organizacji Kresowych
                                                                                     
Strona Główna              o nas              Oświadczenia               Federacja               Archiwum              Kontakt              Strony o kresach
Sprawy Ogólne                 Białoruś                 Litwa                 Ukraina
© Federacja Organizacji Kresowych
siedziba:
Krakowskie Przedmieście 64
00-322 Warszawa


XII Światowy Zjazd i Pielgrzymka Kresowian

Bytom – Jasna Góra – 1-2 lipca 2006

Tak, to nie pomyłka – Zjazdy Kresowian odbywają się od dwunastu lat, lecz w tym roku Wasze redaktorki przyjechały na tą imprezę po raz pierwszy. Cóż, żałowałyśmy, że dopiero teraz, ale prawdą jest, że lepiej późno, niż wcale. To były dwa piękne dni.
Nim jednak dane nam było zakosztować owej wspaniałej atmosfery, musiałyśmy dojechać do Bytomia. Podróż okazała się nie lada wyprawą, chodzi zwłaszcza o odcinek... Lwów - Przemyśl. Autokar rejsowy był przetrzymywany na granicy w Medyce ponad 3 godziny. Wszystko z powodu drobiazgowej kontroli celnej (rozkręcane były wszystkie „zakamarki” w autobusie) i cofnięcia dwudziestu przemytników. Wraz z nami do Polski jechała 15-osobowa grupa młodzieży z Niemiec. Na to, co się odbywało przed ich oczyma, patrzyli z nieskrywanym zdziwieniem i zaskoczeniem.
Jednak szczęśliwie dojechałyśmy do Katowic, gdzie zostałyśmy zabrane do samochodu członka TML i KPW w Bytomiu Andrzeja Kołbusiewicza i odwiezione prosto pod drzwi naszej przemiłej gospodyni, również członkini TML i KPW w Bytomiu, pani Urszuli Kałuszki. Pani Ula, mająca 80 lat, prowadzi bardzo aktywny tryb życia. Ze Lwowa wyjechała, mając lat 20, więc po naszym powrocie z imprez długo w noc dzieliła się wspomnieniami o Mieście swego dzieciństwa i młodości. Dziękujemy serdecznie za gościnność, Pani Ulu!


Spotkanie dyrektoriatu światowego Kongresu Kresowian

Rano 1 lipca udałyśmy się do Centrum Kresowego w Bytomiu. Mieści się przy ul. Moniuszki, 13. Kierują tu wszystkim Danuta i Jan Skalscy. Pani Danuta jest prezesem oddziału TML i KPW w Bytomiu, natomiast pan Jan jest Prezydentem światowego Kongresu Kresowian. Przez dwa dni uwijali się, jak w ukropie, prowadząc obrady i spotkania, a jednocześnie starając się zamienić z każdym z gości choćby parę słów. Pani Danuta została przez nas nazwana „kobietą...o napędzie elektrycznym”. Niesamowita aktywność! Dziękujemy, gratulujemy i... tak trzymać!
1 lipca we wspomnianym Centrum Kresowym odbywało się spotkanie Dyrektoriatu światowego Kongresu Kresowian. Wspólnie próbowano się zastanowić, co światowy Kongres Kresowian i Kresowianie mogą uczynić w najbliższym roku, co powinni przekazać władzom Polski na Forum Kresowym na Jasnej Górze. W spotkaniu uczestniczyli: pan Józef Pruszyński, sekretarz światowego Kongresu Kresowian, Stanisław Markowicz, skarbnik śKK, Wacław Górski, przedstawiciel Związku Sybiraków w Stanach Zjednoczonych okręgu Floryda, Halina Wójcicka, prezes Oddziału TKPZL w Sądowej Wiszni, członkini Dyrektoriatu śKK, Feliks Krzan, Prezes Związku Kombatantów w Stanach Zjednoczonych z siedzibą w Chicago, Richard Rolinzetti, przedstawiciel Chicago Biznes Center, które wspiera światowy Kongres Kresowian, Zofia Kołatek, przedstawicielka Związku ślązaków w Stanach Zjednoczonych, Czesław Kowalewski, prezes Komitetu Pomocy Dzieciom Niepełnosprawnym w Polsce, mieszkający na Florydzie, Jan Karkowski, przedstawiciel Oddziału Towarzystwa Miłośników Lwowa z Przemyśla, Teresa-Szlamp-Fryga, prezes Kongresu Polonii Kanadyjskiej okręgu Alberta, Ernest Piecha z Niemiec, organizujący pomoc dla najbiedniejszych dzieci polskich na Kresach, pani Maria Mirecka - Loryś, prezes Koła Lwowian w Chicago, Krajowy Dyrektor Kongresu Polonii Amerykańskiej, redaktor naczelna „Głosu Polek”, a przede wszystkim – pierwsza od 123 lat kobieta-Marszałek Parady Trzeciomajowej, Lesław-Flis, stały czytelnik i propagator „Gazety Lwowskiej”, mieszkający we Wrocławiu wice-prezydent śKK. Była obecna także pani Ewa Szakalicka z Telewizji Polonia, rzecznik prasowy Federacji Organizacji Kresowych. Przez dwa dni Telewizja Polonia była stale obecna na wszystkich spotkaniach Zjazdu Kresowian.
Poruszono wiele spraw problemowych, m.in. mienia zaburzańskiego, obrony Kresowian przed zakusami Niemiec, domagających się zwrotu dóbr osób, niegdyś mieszkających na obecnych Ziemiach Odzyskanych. Zaznaczono, że Polska jest jedynym krajem Unii Europejskiej, który musiał przeciwstawić się jednocześnie agresji sowieckiej i niemieckiej. Oczywiście, poruszono sprawę wizerunku Kresowian w mediach. Zdaniem śKK, o ich działaniach pisze się zbyt mało. Nasza redakcja ma nadzieję na wypełnienie luki informacyjnej., co nam się chyba udaje.
Po spotkaniu na części merytorycznej zaproszono nas na smakowity obiad, składający się z kresowych dań – barszczu, pierogów oraz domowych wypieków. Wszystko smakowało nam wyśmienicie! Potem udaliśmy się na wycieczkę do Muzeum Chleba w Radzionkowie ( o tym piszemy w następnym numerze). Spodziewamy się, że młodzież lwowska (i nie tylko młodzież) zawita tam w nieodległej przyszłości. Naprawdę warto!

Lwów dla Kresowian

Wieczór upłynął w kinie „Gloria” na koncercie „Lwowska Fala śpiewa dla Rodaków”. Chodziło, oczywiście o naszą kapelę. Gości zaprosiła na scenę pani Danuta Skalska, która ujęła nas m.in. takim stwierdzeniem: „Dobry konferansjer powinien być jak dobry biustonosz. Dobrze trzymać, co trzeba, a jednocześnie być niewidoczny”. Stając się niewidoczna, pozostawiła kapelę na scenie przez dwie godziny. Koncert rozpoczęto od odśpiewania „W dzień deszczowy i ponury...” – wszyscy zebrani – na dość dużej sali zabrakło wolnych miejsc – wysłuchali tego utworu w postawie stojącej, wielu śpiewało. Taki widok nie może nie poruszyć serca. Po koncercie były długie brawa... Potem w foyer kina zbierano do puszek fundusze na pomoc najbiedniejszym dzieciom z Kresów i ze śląska, rozprowadzając m.in. specjalne cegiełki.

Msza św. na Jasnej Górze

Potem były długie rozmowy o Lwowie... Rano wyruszyliśmy autokarami do Częstochowy. Po przyjeódzie udałyśmy się na Jasną Górę. Nie można było marzyć o chwili cichej modlitwy – obecnie w sanktuarium prawie bez przerwy odbywają się Msze św. dla różnych środowisk. Powierzyłyśmy siebie, nasze rodziny, Kresowian i Lwów opiece Matki Bożej Częstochowskiej. O godz. 9.30 Mszę św. w Kaplicy Matki Bożej w intencji zmarłych i żyjących Kresowian w kraju i na świecie odprawił ks. bp Marian Kruszyłowicz. Homilię wygłosił o. Leszek Walczewski, jezuita, krajowy kapelan duszpasterstwa kresowian. Wystawiono 5 pocztów sztandarowych. Kaznodzieja podkreślił, że celem pielgrzymek kresowian na Jasną Górę jest „przypominać historię i kulturę tych ziem, nie tylko dzisiejszą, ale wielowiekową, a w tej wielowiekowej jest i nasza polska kultura i historia”. „Pragniemy to przypominać nie przemocą. Dziś trzeba, abyśmy byli braćmi z Białorusinami, Litwinami, Ukraińcami, bo nie można budować na nienawiści, budować trzeba na miłości, ale miłości w prawdzie – mówił o. Leszek Walczewski – Zbieramy się tu co roku, aby przypominać o tej prawdzie kultury, historii i prosić naszą Królowa tu królującą. A przecież Ona nas zna tam, gdzie czczona jest jako Śliczna Gwiazda miasta Lwowa, tam gdzie świeci w Ostrej Bramie i w wielu innych miejscach. To jest ta sama Królowa. U Niej szukamy pomocy, opieki i tej siły, aby prawda kultury i historii nie zginęła, ale była zrozumiana i przez tych, którzy dzisiaj tam tworzą swoją kulturę” – stwierdził kaznodzieja.
Zaskoczeniem dla Organizatorów i uczestników Mszy św. był śpiew, jak powiedziano Danucie Skalskiej, dzieci polskich ze Złoczowa. Tymczasem, ubrane w ukraińskie (!) stroje ludowe, bez uzgodnienia z Dyrektoriatem światowego Kongresu Kresowian, wykonały dwie pieśni maryjne w języku... ukraińskim. Przypuszczamy, że wielu wprawiło to w osłupienie.

Otwarte Forum Kresowe

„Kresowianie w kraju i na świecie” odbyło się na Sali Papieskiej. Po wprowadzeniu pocztów sztandarowych wszyscy zebrani zaśpiewali „Rotę”. Po zaprezentowaniu programu spotkania przez Danutę Skalską, krótką modlitwę odmówił o. Leszek Walczewski.
Po nim głos zabrał Jan Skalski, Prezydent światowego Kongresu Kresowian:
„Szanowni Państwo! Mili, wielcy i wybitni goście! To już dwanaście miesięcy mija od momentu, kiedy wyjechaliśmy z Jasnej Góry w nadziei, że nasze oczekiwania zostaną spełnione. Wyjeżdżaliśmy, prosząc o łaskę mądrości. Prosiliśmy Czarną Madonnę o to, by zatrzymała znienawidzoną przez nas formację, która od 1944 roku rządziła Polską, a po wydarzeniach Okrągłego Stołu kontynuowała swe działania, wdziawszy nowe szaty.
Wiedzieliśmy, że wiele czeka na ten naród, który, kształtując to państwo przez tysiąc lat, zbudował je pięknym i wielkim. Potem stracił tą pamięć. Stracił ją wówczas, kiedy wydawało nam się, że Polska znów jest Polską. Wyjeżdżając rok temu, prosiliśmy o dar i łaskę mądrości. Dziś spotykamy się w sytuacji, w której Matka Boska wysłuchała naszych próśb. Stała się rzecz, która dla nas, Kresowian, pierwszych, pokrzywdzonych i tych najbardziej doświadczonych wypędzeniami z Kresów, poniewierką w kazamatach, w więzieniach wielkiego Związku Sowieckiego. Zostaliśmy tu rzuceni i mieliśmy nadziej, że w tej Polsce znajdziemy sprawiedliwość. Nie mogliśmy tego uzyskać przez ponad 60 lat. Dziś spotykamy się w sytuacji, kiedy ta nadzieja jest realizowana. Wczoraj w Bytomiu, na posiedzeniu Dyrektoriatu, podjęliśmy uchwały, które mają urzeczywistnić tę naszą nadzieję na rozerwanie zaklętego kręgu niemocy i obojętności. Dziś dziękujemy matce Bożej za wynik wyborów i koalicję, która przejęła w kraju władzę. Pokładamy w niej nadzieję, oczekując czynów. Wierzymy, ale władza musi od nas otrzymać poparcie, aby tę Polskę naprawić. My, Kresowianie, solidarni z solidarnym państwem polskim, państwem sprawiedliwym, musimy władze wesprzeć, robiąc to w nadziei, że nasz los się odmieni. świadczą o tym ci wszyscy, którzy przybyli tu, aby udzielić nam poparcia. Wierzymy, że będzie to szczere. My udzielimy bezwarunkowego poparcia tej koalicji, tym, zmianom, które w Polsce następują. W Polsce musi nastąpić radykalne wyrwanie z korzeniami tego, do czego doprowadziły poprzednie rządy postkomunistów i liberałów. To musi nastąpić!
Mamy nadzieję, że dziś Matka Boża nas wysłuchała. Mamy także nadzieję, że my, Kresowianie, będziemy dumną częścią tego społeczeństwa. Uzyskamy opiekę przed zakusami byłych niemieckich właścicieli na Ziemiach Zachodnich – tam, gdzie znaleźliśmy swoją ojczyznę. Obecnie wyciągają oni łapę, aby odebrać polską własność. Mamy także nadzieję, że dokona się sprawiedliwość wzglądem tych, którzy zostali pozbawieni swego wieloletniego dorobku, majątku, pozostawionego na Kresach. Sztuczna fala strajków, podburzania dzieci i młodzieży nie ma na celu naprawy Rzeczypospolitej. Ma ona na celu destabilizację, udowodnienie, że polska nie jest w stanie sama troszczyć się o siebie. Damy wyraz temu, że tak nie jest. Myślę, że dyskusja będzie owocna. Dziś będziemy mówić o tych, którzy pozostali na tej ziemi, zabranej nam w wyniku II wojny światowej. Jest wielka nadzieja na to, że wreszcie Polacy dostaną dokument, z którego będą czerpali minimalne korzyści. Chodzi o kartą Polaka, która miała być przyjęta przez poprzedni parlament. Właśnie te siły, które odchodzą, daj Boże, raz na zawsze, z firmamentu politycznego, nie dopuściły do jej uchwalenia.
W tej nadziei witam was wszystkich i zachęcam do wspólnego świętowania. Wspólnego przeżywania tego, co dały nam spełnione nadzieje i nasze modlitwy, które zanosiliśmy, przyjeżdżając w ubiegłym roku. Dziękuję państwu za przybycie.”

Wyjeżdżając do Bytomia, zapytałyśmy Organizatorów, co mogłybyśmy zabrać w prezencie. Poproszono nas o... bochenek czarnego chleba. Zabrałyśmy dwa, które wręczyłyśmy panu Janowi Skalskiemu na Sali Papieskiej. Wywołało to wielkie wzruszenie zebranych. Potem bochenki podzielono na jak najmniejsze kawałeczki, by obdzielić chlebem jak najwięcej osób. Starczyło nie dal wszystkich... My zaś dziękujemy za ofiarowanie pięknej Mapy Bitew Oręża Polskiego (trafiła do Polskiego Towarzystwa Opieki nad Grobami Wojskowymi) oraz dwu egzemplarzy wspaniale wydanego polskiego hymnu narodowego (są teraz w szkołach nr 10 i nr 24).

Nagrody i wyróżnienia

Osobom, zasłużonym na polu działania na rzecz Kresów, zostały wręczone wyróżnienia „Premium Honores Kresowianem”. Otrzymali je: Stanisław Szarzyński, radny Miasta Przemyśla, pani Zofia Kołatek ze Związku ślązaków w USA, Wacław Baczyński, prezes oddziału TML i KPW w Częstochowie, Ewa Szakalicka, rzecznik prasowy Federacji Organizacji Kresowych, redaktor Telewizji Polonia, bytomski oddział TML i KPW, Witold Listowski, prezes oddziału TML i KPW w Kędzierzynie Koźlu.
Wręczono także nagrody „OPTIME MERENTI PROXIMIS” – najwyższe wyróżnienia, przyznawane przez światowy Kongres Kresowian za działalność na rzecz Kresów i Polski. Otrzymali je: senator Jadwiga Rudnicka (PiS), Teresa Szlamp-Fryga, prezes Kongresu Polonii Kanadyjskiej okręgu Alberta (jej ojciec pochodził ze Stryja), s. Eliza Teresa Michałowska, marianka, od 50 lat w zakonie, niosąca pomoc potrzebującym w Kazachstanie i na Kresach.
Honorowe członkostwo światowego Kongresu Kresowian przyznano senator Dorocie Arciszewskiej-Mielewczyk (PiS) „za bezkompromisową działalność w obronie interesów Polaków, pozbawionych własności przez III Rzeszę”.
Nie jesteśmy w stanie umieścić w jednym numerze gazety treści wszystkich przemówień, które zostały wygłoszone na XII światowym Zjeździe Kresowian. Proponujemy Szanownym Czytelnikom niektóre z nich.
Sytuacja Polaków na terenie I Rzeczypospolitej (Żytomierz, Winnica, Płoskirów):
Mówiła o tym pani senator Jadwiga Rudnicka:
„Chciałam się podzielić z Państwem moimi przeżyciami, związanymi z Polakami, popularnie mówiąc „zza Zbrucza”. Wszyscy pamiętamy, co nam przyniosła Jałta. Jesteśmy jej ofiarami, ale zapominamy o tym, że najpierw, w latach 20., był pakt ryski. Wówczas, kiedy myśmy się cieszyli Drugą Rzeczpospolitą, na jej rubieżach mordowano naszych rodaków. Stworzono dwa autonomiczne obszary – Marchlewski i Dzierżyński. Dokonano profanacji naszego narodu, tam mieszkającego. To była inteligencja. Któż inny na Kresach tworzył przemysł, budował rezydencje, kościoły, tworzył biblioteki, naszą kulturę? To byli Polacy. Czerwona władza chciała ich w jakiś sposób przyciągać do siebie, dając im nawet szkoły – do 1936 roku. Niemniej jednak, duch polski nigdy nie pozwolił na to, ażeby wejść na drogi bolszewii, gospodarki kołchozowej i drogi wyrzeczenia się wiary. Zaczęły się niewiarygodne represje na księżach polskich. Nielicznym udało się uciec za Zbrucz, do Galicji – w okolice Lwowa, Złoczowa, Tarnopola. Natomiast ci, którzy pozostali, byli poddawani represjom, nie mieszczącym się w głowie.
Na Kresach Wschodnich przeżyliśmy trzy okupacje – bolszewicką, niemiecką i znów bolszewicką. Jednak, przy tych wszystkich okrucieństwach, to, co przeżyli ci, którzy pozostali za Zbuczem, jest nieporównywalne. Tam zabijano polskich mężczyzn tylko za to, że byli Polakami. Kobiety z dziećmi (w tym chłopcy do 18. lat) wyruszyły w 1936 roku do Kazachstanu, gdzie ich wyrzucono w pustym stepie. Pierwszej zimy umarło 60% osób z transportu, 40 - uratowało się dzięki pomocy Kazachów. W 1956 r. na swoje dawne ziemie – do Kamieńca Podolskiego, Winnicy, Baru, Płoskirowa (obecnie Chmielnicki), niektóre niedobitki wracały z Kazachstanu, ale wielu ich tam pozostało. Ci, którzy wrócili, zaczęli odbudowywać polskie kościoły. W roku 1990 byłam na tych terenach. Zostałam zaproszona przez chorowitą i bardzo dzielną Polkę, panią Helenę Guzowską. Byłam w Winnicy, jeździłam do Kamieńca Podolskiego, żytomierza, Berdyczowa, Baru, Płoskirowa. Na tych terenach wówczas zaczęła się odradzać polskość i wolność. To było ogromne wrażenie. Byłam dwa tygodnie i właściwie przez dwa tygodnie płakałam. Było tam pierwsze od 70 lat kolędowanie, pierwsze jasełka. Ludzie śpiewali po dwie, cztery, sześć zwrotek kolęd - na klęczkach. Były to niezapomniane wrażenia. Na odbudowę kościołów babcie nosiły cegły na plecach.
W 1991 roku zostałam posłem i założyłam grupę bilateralną „Polska - Kazachstan”. Byłam jej przewodniczącą. Zaczęłam wojnę z naszym nowym rządem, a szczególnie - z panem ministrem Skubiszewskim, ażeby tych naszych Polaków wspomóc jak najbardziej, a tych naszych zesłańców zabrać do Ojczyzny. To ogromna hańba narodowa, nie znam narodu, który by swoich zesłańców nie przyjął! Mam nadzieję, że to się zmieni, bo gdybym jej nie miała, nie brałabym udziału w wyborach do Senatu. Sprawa Karty Polaka, podwójnego obywatelstwa, tworzenia konsulatów na tamtych terenach – to była ogromna bitwa naszej komisji. Nas, z Porozumienia-Centrum, ZChN i KPN było, że tak powiem, po polsku myślących, kilka osób. Po tamtej stronie stał pan Pastusiak i inni. Ciężko było się przebić przez to towarzystwo. Była tendencja do tego, żeby Polacy, mieszkający na terenach naszych sąsiadów, czyli tacy, którym granicę przeniesiono nad głowami, asymilowali się, wtapiali w tamte narody, zacierali swą polskość. To nie są moje przypuszczenia, mam na to konkretne dowody.
Niedawno ponownie odwiedziłam tamte strony. Z bólem stwierdzam, że polskość zanika. Powody tego są takie. Z jednej strony, umarła już część osób, które pielęgnowały tę tradycję. Część ludzi młodych myślała, że Polska potraktuje ich lepiej i stracili swą polskość. Zauważam też, choć Kościół katolicki jest ponad narodowy i przyciąga dużą część Ukraińców i Rosjan, za dużą dominację języka ukraińskiego w naszych polskich kościołach. Skarżono mi się na to, naturalnie, powiedziałam swoje zdanie. Na naszych zabytkach, na przykład w Berdyczowie, widziałam wyłącznie ukraińskie napisy. Obok nich powinna też być polska tablica. Od księdza, który nas oprowadzał, usłyszałam: „Na odbudowę tego, co pani widzi, Polska dała tylko jeden procent. Musimy się liczyć z władzami miejscowymi w dużo większym stopniu, niż byśmy chcieli”. W Wierzchowni nadal jest izba pamięci Juliusza Słowackiego, gdzie się deklamuje jego wiersze. W Barze są wspaniałe zespoły, które śpiewają polskie pieśni. Są cmentarze, na których są zadbane groby żołnierzy 1920 roku. Wszystkich tu obecnych proszę o pamięć o Polakach, którzy nigdy w życiu nie zaznali nawet II Rzeczypospolitej.”
Niejako echem tego wystąpienia było przemówienie Tataiany Teresy Jędrusińskiej, prezes Stowarzyszenia „Dom Polski” im. Tomasza Marka Leoniuka – w Winnicy. Nie musimy tu przypominać lwowianom, kim był Patron tego stowarzyszenia. Pani Teresa natomiast niezwykle ciepło mówiła o tym, jak ten młody dyplomata, nie mający korzeni kresowych, potrafił przyciągać ludzi do polskości i zachęcać do jej pielęgnowania.

Karta Polaka

Temat ten poruszyła senator Dorota Arciszewska-Mielewczyk:
„Ustawa o Karcie Polaka jest tematem konsultacji. Jako członek Komisji Łączności z Polakami za granicą, pozwolę sobie przedstawić pewne założenia. Dziś uchwalenie Ustawy o Karcie Polaka staje się koniecznością, wynikającą z oczywistych zobowiązań, jakie Macierz ma wobec swych synów i córek, mieszkających poza granicami Kraju. To wynika z Artykułu 52 ust. 5 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej: „Osoba, której pochodzenie polskie zostało stwierdzone zgodnie z Ustawą, może osiedlić się na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej na stałe”. Ustawodawstwo polskie jest niedoskonałe, co zauważył Trybunał Konstytucyjny, stwierdzając, że uwarunkowania prawne nie pozwalają na osiedlanie się w Polsce osobom polskiego pochodzenia.
Rząd premiera Marcinkiewicza, mając w tej sprawie pełne poparcie parlamentarzystów Prawa i Sprawiedliwości, chce teraz wszelkie formalności doprowadzić do końca. Wówczas będzie to poważny polityczny sygnał, który pozwoli w sposób podmiotowy zapraszać polską diasporę. Polska stoi przed poważnymi wezwaniami – administracyjnymi, politycznymi, migracyjnymi. Osoby, które uważnie śledzą ruch migracyjny i związane z tym konsekwencje dla polskiej gospodarki, muszą zdawać sobie sprawę, że Polska powinna się oprzeć o nowych pracowników – z Europy Wschodniej. W przeciwnym wypadku czekają nas bardzo poważne problemy z wykwalifikowaną kadrą. Panuje pogląd, iż nie ma znaczenia, kto do nas przyjedzie. Ważne, by była to wykwalifikowana siła robocza. Twierdzę jednak, że w tym zakresie nasi politycy nie mają racji. Mówi się, że potrzeba rąk do pracy, ale jednocześnie zapomniano, iż za żywymi ludźmi stoi ich kultura, religia, tradycje i obyczaje. Również uważam, że kwestia kompetencji zawodowych jest mniej ważna, przynajmniej dla mnie. Kluczowe znaczenie ma natomiast przywiązanie do Ojczyzny, nierozerwalna więź, łącząca Polaków, żyjących na obczyźnie, z Macierzą.
Dotychczas Polska nie była w stanie w sposób zadowalający pomóc swoim rodakom na Wschodzie, co tłumaczono względami ekonomicznymi. Taka sytuacja z jednej strony boli, bo tę sprawę powinniśmy już dawno załatwić, z drugiej strony polska emigracja zarobkowa do zachodnich krajów Unii Europejskiej daje nam niepowtarzalną szansę. Ten problem trzeba rozwiązać. Jeżeli w Karcie Polaka jest zapis, że „warunkiem uzyskania zezwolenia na osiedlenia się na terytorium Rzeczypospolitej jest wykazanie stabilnego i regularnego źródła dochodu”, to pragnę oświadczyć, że coraz więcej pracodawców poszukuje ludzi różnych zawodów. W niektórych miastach pracodawcy wydają krocie na kampanie reklamowe, skierowane do Polaków, którzy wyjechali za chlebem na Zachód. A ja zwracam się twarzą do Kresów i mówię: „Wracajcie! Tu czeka na Was praca! Tu jest Wasza przyszłość!” Jest jak najbardziej realne przygotowanie gruntu pod takie powroty.
Są ci, którzy chcą pozostać w miejscu dotychczasowego zamieszkania. Im musimy pomóc na miarę własnych możliwości. Tam pozostaje wielopokoleniowe dziedzictwo materialne, którego jesteśmy strażnikami. Pamiętamy, że idziemy w cieniu tych, którzy przez setki lat trwali wiernie pamięcią o Polsce. Musimy pielęgnować kolejne pokolenia tych naszych szlachetnych ludzi, strażników pamięci na Kresach. Kiedy myślę o Orlętach Lwowskich, kiedy wspominam wiernych synów i córki Rzeczypospolitej, brutalnie wymordowanych tylko dlatego, że mówili po polsku, to nie sposób się nie wzruszać. Pamiętamy o Was, tulimy Was do naszych serc i nie zapominamy, że daliście nam pić z kielicha nadziei i wiary w zmaganiach o niepodległą Rzeczpospolitą.
Kresowianie dodają do dorobku Rzeczpospolitej jeden, ale jakże piękny i cenny diament – miłość do ukochanej Ojczyzny, Matki, Rzeczypospolitej. Tej miłości możecie nas uczyć i o tę naukę pokornie prosimy. Powiem mieszkańcom Kresów tak: „Dzisiaj to właśnie bardziej Rzeczpospolita potrzebuje Was, niż Wy – Rzeczypospolitej.” Tym, którzy zechcą osiedlić się w kraju swoich przodków, musimy jak najszybciej to umożliwić. To ma regulować Karta Polaka. Ma ona zapewniać bezpłatną naukę, ulgi w przejazdach środkami komunikacji miejskiej i krajowej, bezpłatne leczenie. Powtórzę raz jeszcze – Polska ma coraz większe możliwości, by zagwarantować powracającym do niej stałe zatrudnienie. Pragnę państwa zapewnić, że ja, senator Rudnicka oraz inni pragną doprowadzić tę sprawę do końca.”
Redaktor Ewa Szakalicka przedstawiła sprawą Pawłokomy. Niestety, jej obszerny referat nie mieści się w tym numerze, przeczytacie go Państwo w numerze następnym.

Wystąpienie Ministra Edukacji Narodowej RP
Po zakończeniu dyskusji i podjęciu uchwał witaliśmy na Sali Papieskiej wicepremiera Romana Giertycha, lidera Ligi Polskich Rodzin. Jako Minister Edukacji Narodowej uczestniczył tego dnia w odbywającej się na Jasnej Górze Pielgrzymce Nauczycieli i Wychowawców. Do zebranych Kresowian powiedział:
„Wchodząc tutaj, odczułem niezwykłe wzruszenie, ponieważ niedawno wróciłem ze Lwowa, spotkałem się z tamtejszymi Polakami. Byłem na Boże Ciało w Katedrze Lwowskiej. Spotkałem tam bardzo wielu Polaków, co mnie bardzo wzruszyło. Odnośnie znajomości historii przez młodzież, powtórzę, co mówił Jan Paweł II: „Naród bez przeszłości, naród bez znajomości własnych korzeni nie może być narodem przyszłości.” Nie można zbudować przyszłości na braku świadomości tego, kim się jest, kim się było. Dlatego właśnie pewne sprawy wyglądają tak, a nie inaczej. Sądzę, że rewolucja komunistyczna, która doprowadziła do wielu tragedii i zbrodni w Polsce, poza Polską, na świecie, w pewien sposób toczy sią w świadomości wielu osób – w walce o umysły młodego pokolenia. Hasłem rewolucji komunistycznej była walka klas, ale hasłem też było fałszowanie historii. Była to modelowa rzecz, występująca w nauczaniu historii w okresie PRL-u – przekręcić, oszukać, nie powiedzieć, przemilczeć. Tak wychowano całe pokolenia. Dzisiaj to wszystko trzeba rozkopywać, budować od nowa. Trzeba przywracać Polakom pamięć. Wy jesteście z Kresów. Kresowianie – to taki naród, który był twardy, jest twardy i się nie poddaje. Ja mam taką samą naturę. Nie możemy się poddać! Chociażby ze względu na tych, którzy ginęli za wolną Polskę, którzy o nią walczyli. Nie o Polskę pana Millera i pana Kwaśniewskiego, ale o Polskę, która rzeczywiście jest Polską!
Tacy ludzie pracowali dla niej, siedzieli za nią w więzieniu – jak brat obecnej tutaj pani Marii Mireckiej –Loryś. Jej brat, mecenas Leon Mirecki, był moim nauczycielem, człowiekiem polityki, który przez 95 lat swego życia pracował dla Polski wraz z całą swoją rodziną. Ta rodzina – to przykład! Takich rodzin nam trzeba, takich przykładów. Tymi przykładami trzeba również obdzielać polską młodzież. Czy mają się wzorować na postaciach z literatury sowieckiej, czy może z literatury liberalnej? Metody liberalne próbują wprowadzić do polskich szkół zamieszanie w odniesieniu do podstawowych wartości. W tym wszystkim nie wiadomo, czym jest człowiek, rodzina, jakie są obowiązki ucznia, który powinien się uczyć. Tak naprawdę, patriotyzm – to nie szowinizm i nacjonalizm, tylko normalne zdrowe relacje ludzi, którzy bardziej kochają swoją rodzinę, niż rodzinę sąsiadów. Wcale to nie oznacza, że jest się negatywnie nastawionym do sąsiadów. To jest to, czego nas uczył ks. kardynał Stefan Wyszyński. Mówił, o narodzie, który jest rodziną rodzin, narodzie, który jest wspólnotą nas wszystkich, opartą o miłość, o solidarność, o współczucie. Jest wiele ataków. Zło jest głośne – nie przejmujmy się tym. Chciałbym, żebyśmy mogli za dziesięć, dwadzieścia lat dojść do tego, żeby Polacy w Polsce czuli się tak, jak kiedyś czuli się Polacy we Lwowie – jedną rodziną!”

Częstochowa, Tarnowskie, Góry, Bytom, Lwów...

Po przemówieniu pana premiera z koncertem „Kresy. Pamięć. Tęsknota” wystąpił „Lwowski Kabaret „Pacałycha” (z tymczasową siedzibą w Bytomiu) Kabaretem kieruje... oczywiście, Danuta Skalska. Sentymentalny repertuar, zupełnie inny, niż kilka lat temu, zmusza do częstego używania chusteczki. Dziękujemy!
Po koncercie udaliśmy się do miejscowości Tarnowskie Góry, gdzie Dyrektoriat światowego Kongresu Kresowian oraz goście honorowi Zjazdu spotkali się z grupą charytatywną „śląski Dzwon Nadziei” i władzami miasta. Organizatorem spotkania w Hotelu „Olimpijskim” (właściciel Tadeusz Psiuk) była pani Gabriela Horzela - Szubińska, prezes „śląskiego Dzwonu Nadziei” oraz burmistrz miasta Kazimierz Szczerba. Przy wspaniałej kuchni regionalnej – kluskach śląskich i modrej kapuście – prowadzono niewymuszone rozmowy, śpiewano piosenki kresowe, śląskie i ludowe. Potem zbierano do kapelusza środki dla najbiedniejszych dzieci.
Wieczorem podjęła nas restauracja „Sedlaczek”, gdzie podano „krupniok”, czyli pyszną kaszankę śląską. Właścicielami przytulnego lokalu są Leokadia i Henryk Wójcikowie. Potem był powrót do Bytomia i znów...rozmowy o Lwowie do północy..
Punktualnie o 7. rano pani Danuta Skalska przyszła do nas, by się pożegnać. Było to dla miłym zaskoczeniem. Potem była podróż...tramwajem (!) z Bytomia do Katowic i szybka droga do Lwowa.
Byłyśmy urzeczone atmosferą XII światowego Zjazdu Kresowian, tym Ich przywiązaniem do korzeni i ogromnym patriotyzmem. Kierowani są chęcią pomocy tym,którzy na Kresach pozostali. Wiadomo, że na chęciach się nie kończy. Takie postawy budują i wpajają optymizm. Bóg wam zapłać! Do zobaczenia! No i „Ta daj Boża zdrowi, a Matka Boska - piniendzy!”

Przygotowały Irena Masalska i Maria Basza
Żródło: Dwutygodnik "Gazeta Lwowska" (Lwów)
20.07.2006 r.