Logo Federacji Organizacji Kresowych
Logo Federacji Organizacji Kresowych
                                                                                     
Federacja Organizacji Kresowych
                                                                                     
Strona Główna              o nas              Oświadczenia               Federacja               Archiwum              Kontakt              Strony o kresach
Sprawy Ogólne                 Białoruś                 Litwa                 Ukraina
© Federacja Organizacji Kresowych
siedziba:
Krakowskie Przedmieście 64
00-322 Warszawa


Związek Ukraińców w Polsce wysuwa roszczenia

Wysiedlenia ludności ukraińskiej z terenów południowo-wschodniej Polski były bezprawne, a co za tym idzie, roszczenia Ukraińców co do wypłaty rekompensat za utracone mienie są zasadne - uważają uczestnicy obchodów 60. rocznicy akcji "Wisła", zorganizowanych w Przemyślu przez Związek Ukraińców w Polsce. Mniejszość ukraińska chce także zwrotu majątków m.in. obiektów kulturalnych utraconych w ramach wysiedleń. To absurd - uważa część historyków, oczekując od polskich władz stanowczego stanowiska w tej sprawie.


Organizacja obchodów rocznicowych stała się dla środowisk ukraińskich m.in. pretekstem do przedstawienia roszczeń i postulatów pod adresem polskich władz. Związek Ukraińców w Polsce domaga się m.in. wyjaśnienia legalności akcji "Wisła". - Chodzi nam o wyjaśnienie okoliczności podjęcia decyzji o wysiedleniach, ale także prawną ocenę decyzji o deportacji podjętej przez władze PRL. Druga część dotyczy decyzji z 1949 roku o przejęciu majątku osób deportowanych i zadośćuczynienia im - mówił podczas konferencji prasowej Piotr Tyma, prezes Związku Ukraińców w Polsce. Zaznaczył, że ZUwP już wielokrotnie zabiegał o uznanie wysiedleń ludności ukraińskiej na Ziemie Odzyskane za bezprawne, a mimo to do dziś sprawa ta nie została jednoznacznie rozstrzygnięta przez władze Polski.
Kolejne postulaty wysuwane przez ZUwP dotyczą m.in. zmian w ordynacji wyborczej, które umożliwiłyby społeczności ukraińskiej uzyskanie reprezentacji w polskim parlamencie, podobnie jak ma to miejsce w przypadku mniejszości niemieckiej. Inny przywilej zakładać ma wprowadzenie dwujęzycznych tablic z nazwami miejscowości w dużych skupiskach Ukraińców.
W opinii Piotra Tymy, społeczności ukraińskiej należy się także zwrot obiektów, które przed wysiedleniami w 1947 roku do nich należały. Jedną z tych nieruchomości jest Narodowy Dom w Przemyślu, wybudowany na początku XX wieku z ukraińskich składek. Zdaniem przedstawicieli ZuwP, nie powinna przy tym obowiązywać zasada wzajemności, jaką wyznają polskie władze, uzależniając zwrot budynku od przekazania mniejszości polskiej działki pod budowę Centrum Kultury Polskiej przy kościele św. Antoniego we Lwowie. Tymczasem, według Andrzeja Zapałowskiego, posła do Parlamentu Europejskiego z Podkarpacia, jakikolwiek zwrot jest możliwy pod warunkiem uregulowania sytuacji wobec wszystkich osób prawnych i fizycznych bądź, jak w tym przypadku, podpisania obustronnej umowy między władzami Przemyśla i Lwowa. - Wszelkie inne rozwiązania świadczą o naiwności politycznej i są gestami, które - jak pokazują doświadczenia ostatnich kilkunastu lat - nie są kompensowane przez stronę polską. Jest to ciągle jednostronna polityka uległości Polski, a nie dbałość o rodaków na Wschodzie. W stosunkach międzynarodowych obowiązuje powszechnie uznawana zasada wzajemności i w tym przypadku także powinna być zastosowana - uważa poseł Zapałowski. Dodaje, że osobiście nie wierzy, by przekazanie Ukraińcom Narodowego Domu w Przemyślu spowodowało przekazanie Polakom obiektu we Lwowie. - Jako poseł na Sejm RP i członek Komisji Łączności z Polakami za Granicą przez kilka lat negocjowałem zwrot budynków dla mniejszości polskiej na Ukrainie. Jestem też w posiadaniu wykazu kilkunastu nieruchomości z archidiecezji lwowskiej, które zgodnie z prawem ukraińskim powinny być zwrócone Kościołowi, a mimo to nie są przekazywane - powiedział poseł Zapałowski.

Przerwana fala zbrodni
W styczniu br. Światowy Kongres Ukraińców zażądał od Polski przeproszenia za wysiedlenie Ukraińców po II wojnie światowej, a także wypłacenia im odszkodowań za doznane krzywdy. Zwrócił się do prezydenta Ukrainy, aby poruszył te kwestie w rozmowach polsko-ukraińskich. W ramach ukraińskich obchodów prezydenci Lech Kaczyński i Wiktor Juszczenko, którzy spotkali się w Warszawie, we wspólnym oświadczeniu uznali akcję "Wisła" za przykład niesprawiedliwości, będący skutkiem działań totalitarnych władz komunistycznych w historii współczesnej Polski. Za priorytetowe uznali też działania na rzecz uporządkowania oraz upamiętnienia polskich i ukraińskich miejsc martyrologii na terytorium obu krajów w oparciu o polsko-ukraińską umowę "O ochronie miejsc pamięci i spoczynku ofiar wojny i represji politycznych".
W opinii polskich historyków i środowisk kombatanckich, akcja "Wisła" nie była przejawem niesprawiedliwości, a przeciwnie - koniecznością, która przerwała pasmo mordów na ludności polskiej. Zdaniem prof. dr. hab. Czesława Partacza z Politechniki Koszalińskiej, historia jest wykładnią wydarzeń i choć jej ocena dla niektórych środowisk może być bolesna, a często trudna do zaakceptowania, to nie jest to żaden powód, by ją fałszować. Polscy historycy dążą do znalezienia prawdy, czego niestety nie widać po stronie ukraińskiej. - Obiektywnie i z całą stanowczością trzeba powiedzieć, że akcja "Wisła" z punktu widzenia interesów państwa polskiego była niezbędna. Wysiedlenie ludności ukraińskiej przerwało proceder mordowania Polaków, ale nie tylko Polaków. Nie wolno też zapominać, że UPA była organizacją typu terrorystycznego - podkreśla historyk. Nazywanie więc nacjonalistów OUN armią i żołnierzami jest czystym nieporozumieniem i przeczy historycznym faktom. - Oddziały te terroryzowały zarówno Ukraińców, jak i Polaków. Tym bardziej ludzie, którzy przeżyli wojnę z jej okrucieństwami, chcieli mieć wreszcie spokój, chcieli pracować, a nie ciągle żyć w strachu - wyjaśnia prof. Partacz. ZUwP gloryfikuje tę organizację. - Nie wolno zapominać, że nadbudówką UPA była OUN - organizacja typu faszystowskiego. Dlatego z punktu widzenia interesu polskiego pod żadnym pozorem nie można dopuścić do gloryfikacji UPA i OUN, konieczne jest też podtrzymanie tezy o słuszności akcji "Wisła" - oświadczył prof. Partacz.
Wbrew temu, co głoszą Ukraińcy, podstawą prawną wysiedlenia był dekret wydany przez polski rząd w marcu 1939 roku na wypadek wojny. Umożliwiał on przemieszczanie urzędów i ludności w razie zagrożenia spoistości państwa. Państwo miało więc prawo podjąć taką decyzję. - Jeżeli zaś chodzi o pretensje Ukraińców w sprawie odszkodowań, to powinny być one kierowane pod adresem ukraińskich nacjonalistów, która to organizacja przy pomocy brutalnych metod dążyła do budowy państwa faszystowskiego. Każdy, kto dąży do niepodległości i podejmuje ku temu kroki, musi też ponosić ofiary. Ukraińcy powinni zatem pamiętać, że występując przeciwko państwu polskiemu, musieli się liczyć z kosztami, których skutkiem były wysiedlenia. Zdaniem historyka, straty, jakie ponieśli Ukraińcy, to w olbrzymiej większości wynik działań UPA, która paliła wysiedlone wsie w obawie przed zasiedleniem ich przez Polaków.
Co do przywilejów mniejszości, to wszystko wskazuje na to, że nowa ordynacja wyborcza rozstrzygnie ten problem. Według obecnej ordynacji, mniejszości narodowe w Polsce mogą uzyskać mandaty, korzystając z obniżonego progu wyborczego, co wykorzystują Niemcy. Ponieważ Ukraińcy zamieszkujący nasz kraj żyją w rozproszeniu, chodzi im o stworzenie jednego na całą Polskę, specjalnego okręgu wyborczego. Doskonale zdają sobie sprawę z tego, że tylko wówczas mogliby uzyskać wystarczającą do wyboru swojego reprezentanta liczbę głosów. - To jest absurd, próba tworzenia nowych przywilejów i działanie pod prąd, które nie ma nic wspólnego z demokracją - uważa prof. Partacz.

Mariusz Kamieniecki
"NASZ DZIENNIK" ; 10 maja 2007, Nr 108 (2821)