Logo Federacji Organizacji Kresowych
Logo Federacji Organizacji Kresowych
                                                                                     
Federacja Organizacji Kresowych
                                                                                     
Strona Główna              o nas              Oświadczenia               Federacja               Archiwum              Kontakt              Strony o kresach
Sprawy Ogólne                 Białoruś                 Litwa                 Ukraina
© Federacja Organizacji Kresowych
siedziba:
Krakowskie Przedmieście 64
00-322 Warszawa


Stracone złudzenia

Kiedy Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej, a właściwie jego część skupiająca kombatantów 27 Dywizji AK (wołyńskiej), wysunęła pomysł wspólnych polsko-ukraińskich konferencji historycznych, mających na celu „dojście do prawdy” na temat najnowszej historii naszych narodów – większość środowisk kresowych była sceptyczna. Z czasem, kiedy okazywało się, że strona polska idzie na daleko idące ustępstwa wobec ukraińskiego partnera (np. zgoda na używanie pod adresem UPA terminu „formacja narodowo-wyzwoleńcza”) – nastroje w stosunku do polskich organizatorów tego przedsięwzięcia stały się wręcz wrogie. Pod szczególnym ostrzałem znalazł się Andrzej Żupański ze środowiska 27 Dywizji AK. Tym bardziej, że początkowo przedsięwzięciu patronowała „Gazeta Wyborcza”, a jednym z propagatorów był Jacek Kuroń. W dodatku partnerem strony polskiej był Związek Ukraińców w Polsce – organizacja, która jawnie gloryfikuje OUN-UPA, między innymi na łamach swojego organu „Naszego Słowa”.

Mimo to konferencje się odbywały, i w Polsce, i na Ukrainie (w latach 1996-2002). W wydanej obecnie książce Andrzej Żupański opisuje, bardzo syntetycznie, ich przebieg. Była to, jak wynika z tekstu, droga przez mękę. Od samego początku strona ukraińska traktowała całe przedsięwzięcie po macoszemu – fatalna organizacja, tendencyjny dobór historyków, którzy w dodatku nie byli merytorycznie przygotowani do podjęcia tematu lub uprawiali prymitywną propagandę banderowską. Z udziału wyłączono tych polskich historyków, którzy nie podobali się stronie ukraińskiej (banderowskiej). Podczas obrad starła się ona przerzucać winę na stronę polską, a kiedy strona polska nie zgodziła się na potępienie Akcji „Wisła” – Związek Ukraińców w Polsce wycofał się z udziału w konferencjach, a Fundacja Batorego, która wspierała finansowo organizację konferencji – cofnęła dotacje. Wyszło w tym momencie na jaw, że Związek Ukraińców w Polsce miał tylko jeden cel – doprowadzić do potępienia Akcji „Wisła” i w ten sposób niejako zrównać zbrodnie UPA z polskimi działaniami przeciwko niej wymierzonym. Przez okres trwania konferencji odbywały się one przy całkowitej obojętności władz państwowych polskich i ukraińskich. Na koniec sporządzono protokół uzgodnień i rozbieżności i na tym koniec. Historycy ukraińscy, którzy przyznali w trakcie obrad, że na Wołyniu i Podolu doszło do tragedii, na użytek wewnątrzukraiński tego tematu nie podejmowali, bo byliby spostponowani. Na zakończenie Andrzej Żupański daje wyraz swojemu rozczarowaniu efektami przedsięwzięcia. Pisze: „W 2005 r. na Ukrainie rozpoczęła się gwałtowna agitacja neonacjonalistów, aby UPA otrzymała uprawnienia kombatanckie. W tej sprawie Polska zachowała się obojętnie. Żadna z instytucji Państwa Polskiego nie uważała za konieczne zabranie głosu w tej sprawie. Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Instytut Pamięci Narodowej i Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa milczały i milczą do dziś. A przecież nobilitacja UPA i zaliczenie jej do bohaterów narodowych Ukrainy oznaczałoby, że państwo to akceptuje zabicie 100 tysięcy Polaków. Czy tak się dba o bliskie stosunki z sąsiadem? Przecież taki akt zamyka Ukraińcom drzwi do NATO i Unii Europejskiej! Kraj popierający terroryzm nie może być członkiem tych organizacji (jak na przykład Turcja), a polskie organizacje Kresowe w kraju i za granicą mają dość dowodów i dość zdecydowania, by skutecznie protestować przeciwko przyjęciu Ukrainy do tych struktur. Czy milczenie naszego kraju w tej kwestii nie jest najlepszym sposobem na zbliżanie się Ukrainy do Rosji i odpychanie jej od Europy? (...) Mamy nadzieję, że książka dotrze także do prezydentów państw i ułatwi podjęcie rozstrzygających decyzji w tej kluczowej sprawie, która stanowi przeszkodę na drodze dalszego zbliżenia obu naszych narodów. Polska ma za sobą trzy akty skruchy wobec Ukrainy i Ukraińców (nie licząc kilku przeprosin Aleksandra Kwaśniewskiego): Uchwałę Senatu z 1990 r. w sprawie akcji „Wisła"; Oświadczenie 200 intelektualistów w 1997 r. w tej samej sprawie oraz udział w uroczystości w Pawłokomie. Ukraina zaś tylko jeden: w Porycku (Pawliwce) 11 lipca 2003 r.

Widoczny jest wyraźny brak zainteresowania podobnymi aktami ze strony Ukrainy, mimo że to ona, a nie Polska, ma co potępiać. Zorganizowanie przez Polskę uroczystości w Pawłokomie wcale nie spotkało się z podobnym zamiarem Ukraińców. A polskie władze tego się nie domagają. W urzędach w Kijowie i Łucku od kilku lat leżą wnioski Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w sprawie ekshumacji szczątków pomordowanych na Kresach Polaków i przeniesienie ich z miejsc pochówku na najbliższy cmentarz katolicki. Monity Rady nie odnoszą skutku. Z przykrością odnotowujemy też brak jakiegokolwiek wsparcia Rady przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych lub inne odpowiednio wysokie polskie instytucje, na przykład Kościół katolicki. Tak jakby dla naszego Kościoła obojętne było, że dziesiątki tysięcy pomordowanych katolików spoczywają od sześćdziesięciu lat w niepoświęconej ziemi (...) Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej uważa, że jedynym aktem, który powinien być dokonany, aby przeszłość przestała stać na naszej drodze, jest potępienie przez społeczeństwo i władze Ukrainy zbrodni dokonanej w czasie II wojny światowej przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Kresów Południowo-Wschodnich II Rzeczypospolitej. Dla osiągnięcia tego celu Ministerstwo Spraw Zagranicznych w kontaktach z przedstawicielami władz ukraińskich powinno reprezentować takie stanowisko. Oświadczenie prezydentów z 2003 r. nie wywołało żadnych negatywnych skutków. Ukraina to nie tylko nacjonaliści i komuniści, ale też wielkie intelektualne centrum, które wie, że zbrodnie powinny być potępione, jak na przykład zbrodnia zagłodzenia milionów Ukraińców w latach trzydziestych ubiegłego wieku.

Wpływy Polski na Ukrainie są mocno ograniczone, natomiast inaczej ma się sprawa z polskimi Ukraińcami, którzy są obywatelami Polski. Związek Ukraińców w Polsce, reprezentant tej mniejszości narodowej, też powinien potępić oficjalnie i publicznie znaną mu doskonale zbrodniczą przeszłość nacjonalistów ukraińskich. Tymczasem wszystkie pytania naszego Związku Związek Ukraińców w Polsce zbywa... milczeniem. Związek Ukraińców w Polsce najwidoczniej uważa, że można, żyjąc w Polsce, milczeniem pochwalać tę zbrodnię. Ostatnio prezes Zarządu Głównego ZUwP na pytanie dziennikarza czy UPA powinna, według niego, zostać bohaterem narodowym Ukrainy, odpowiedział twierdząco. Czyli nie ma zbrodniarzy, zabójców dziesiątków tysięcy Polaków: mężczyzn, kobiet i dzieci, w dużej części zabitych w sposób okrutny. Są tylko bohaterowie! Na zakończenie należy stwierdzić, że po badaniach historyków polskich i ukraińskich, po ustaleniu przez nich wszystkich podstawowych faktów, pozostaje tylko doprowadzić do potępienia zbrodni przez Ukrainę i Ukraińców. Czy dojdzie do tego – nie wiadomo. Można tylko przypuszczać, że jeżeli tego nie uczynią Ukraińcy mieszkający w Polsce, szansa jest niewielka. Gdyby jednak Związek Ukraińców w Polsce zrobił to, co powinien, przykład z Polski miałby dla przeciętnego Ukraińca ogromne znaczenie. Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej zamierza, po wydaniu tej książki i pozytywnym jej przyjęciu, wydać jej ukraińską i angielską wersję”.

Czy warto więc było? – można zadać pytanie. Pewnie polscy inicjatorzy tego przedsięwzięcia mieli inne oczekiwania – uznali, że lepszą drogą dojścia do prawdy jest dialog. Tymczasem jedyne co osiągnęli, to ujawnienie prawdziwego oblicza swoich partnerów. To jest chyba efekt niezmierzony, ale dobre i to. Teraz nikt ze strony np. Związku Ukraińców w Polsce nie będzie mógł twierdzić, że w Polsce środowiska kresowe są nieodpowiedzialne i nie chcą rozmawiać o historii. Teraz jest pewne, że to ZUwP nie chce dyskusji, jeśli ta nie przebiega po jego myśli. Ostre słowa Andrzeja Żupańskiego są jednocześnie wyrazem jego głębokiego rozczarowania tym, co się wydarzyło. Może trzeba było przez to przejść, by pozbyć się złudzeń.

Jan Engelgard

Andrzej Żupański, „Tragiczne wydarzenia za Bugiem i Sanem przed ponad sześćdziesięciu laty – poznaj werdykt historyków polskich i ukraińskich”, Światowy Związek Żołnierzy AK, Wyd. RYTM, Warszawa 2007, ss. 80

"Myśl Polska" Nr 4 (27.01.2008)