Logo Federacji Organizacji Kresowych
Logo Federacji Organizacji Kresowych
                                                                                     
Federacja Organizacji Kresowych
                                                                                     
Strona Główna              o nas              Oświadczenia               Federacja               Archiwum              Kontakt              Strony o kresach
Sprawy Ogólne                 Białoruś                 Litwa                 Ukraina
© Federacja Organizacji Kresowych
siedziba:
Krakowskie Przedmieście 64
00-322 Warszawa


Karta Polaka... dla Ukraińców

Nareszcie po tak skomplikowanych i trudnych debatach i uchwałach weszła w życie ustawa o nadaniu Karty Polaka, zwłaszcza dla rodaków ze Wschodu. Ale od razu chciałbym zauważyć, że na Ukrainie z tym będą duże trudności. I chyba więcej tych kart otrzymają nie skromni Polacy, lecz Ukraińcy z krwi i kości, którzy – aby ułatwić sobie życie – zostaną Polakami, żeby korzystać z przywilejów obywatelskich Polski i UE. Jestem pewny, że do konsulatów polskich na Ukrainie staną kolejki „Polaków”, których prababcia była „Polaczką”.

Mnie to nie dziwi, bo Ukraińcy dosyć często lubią żyć na koszt podatnika polskiego. Pamiętam lata 90. Wtedy byłem sekretarzem Związku Polaków na Ukrainie. Kontaktowałem się dosyć często z młodymi ludźmi, którzy studiują na uczelniach wyższych w Polsce, rzecz jasna na koszt rządu polskiego. Ale, o dziwo, większość z tych studentów obu płci – była Ukraińcami.
Myślałem sobie, że może w taki sposób po studiach ta młodzież ukraińska będzie wdzięczna Polakom i Polsce za to, że otrzymali na koszt polskiego podatnika wyższe wykształcenie. Ale gdzie tam... Bo chociażby wdzięczność nie jest cechą narodową Ukraińców. Natomiast prawdziwi Polacy, rozsiani po miasteczkach i wioskach Żytomierszczyzny, w ten sam czas nawet nie marzyli o zdobyciu wykształcenia w Polsce, bo, co tu dużo mówić, Ukraińcy mają większą siłę przebicia i mniej skrupułów. Taka sama historia była z wysłaniem dzieci na kolonie letnie do Polski. Kilka razy wyjeżdżałem jako opiekun niby to dzieci polskich na odpoczynek znowuż na koszt podatnika polskiego. Gros tych dzieci pochodziło z rodzin ukraińskich, nawet pojęcia nie miały o języku polskim i wierze katolickiej.

W żadnym wypadku nie chcę oskarżać tych dzieci, bo odpowiedzialność za kłamstwa ponosili ich rodzice, którzy deklarowali, że są Polakami, aby ich dzieci bezpłatnie sobie odpoczęły w Polsce. Tzw. Polacy sezonowi – to rzeczywistość ukraińska, która ma tyle lat ile ma lat niepodległość Ukrainy. Gdyby oszacować wszystkie pieniądze, które wydało państwo polskie na Ukraińców, to wystarczyłoby na wiele lat na dotacje dla prawdziwych Polaków w podeszłym wieku, którzy otrzymują uwłaczająco niskie emerytury i nie dają sobie rady w dzikich warunkach kapitalizmu po ukraińsku. Ale wiem, że nikt z władz polskich nie będzie narażać się Ukraińcom, bo to jest „strategiczny partner”, któremu wszystko wolno...
Byłem i zawsze będę Polakiem i katolikiem – i żadna Karta Polaka niczego w istocie w moim credo życiowym nie zmieni. I nic nie poradzę na to, że Polacy sezonowi znowu obudzili się na Ukrainie, a tamci prawdziwi, z krwi i kości, będą nadal drzemać po swoich miasteczkach i wioskach. Żal, że nic specjalnie się nie zmienia w polityce polskiej wobec Polaków na Wschodzie. Jak mawiał przed laty jeden z decydentów obecnego składu Senatu RP w rozmowie ze mną: - A co pan myśli, że Polska będzie bardziej dbać o relacje z Polakami na Ukrainie niż o relacje z Ukraińcami...? Niestety, taka jest rzeczywistość polityczna bez dekoracji.

Eugeniusz Tuzow-Lubański, Kijów
"Myśl Polska" Nr 15 (13.04.2008)