Logo Federacji Organizacji Kresowych
Logo Federacji Organizacji Kresowych
                                                                                     
Federacja Organizacji Kresowych
                                                                                     
Strona Główna              o nas              Oświadczenia               Federacja               Archiwum              Kontakt              Strony o kresach
Sprawy Ogólne                 Białoruś                 Litwa                 Ukraina
© Federacja Organizacji Kresowych
siedziba:
Krakowskie Przedmieście 64
00-322 Warszawa


Motto: Rozgrzeszenie (Boskie przebaczenie) wymaga: szczerego żalu za grzechy, mocnego postanowienia poprawy, zadość uczynienia.

Fragmenty wywiadu z Krzesimirem Dębskim

„Bo tak trzeba było"

Aleksander Szycht: Pana dziadek osiadł w Kisielinie. 11 lipca 1943 roku po wymordowaniu części mieszkańców, UPA próbowała także odebrać życie pozostałym cywilom, którzy stawiali zaciekły opór. Pańscy rodzice poznali się właśnie w czasie obrony kościoła przed UPA w Kisielinie. To musiała być romantyczna historia...

Krzesimir Dębski: Oczywiście to była bardzo romantyczna i dramatyczna historia. Zginęli członkowie ich rodzin – szczególnie dużo osób z rodziny mojej mamy, choćby siostry i bracia cioteczni. Mama uratowała się tak jak i ojciec, który jednak został bardzo ciężko poraniony. Został inwalidą. Stracił nogę. Miał w ciele osiem odłamków. Cierpiał przez całe życie ponieważ niektóre z nich się przemieszczały. Po latach pewne małe odpryski granatu dopiero wychodziły z ciała. Tata miał z tego powodu bardzo ciężkie życie. Wspomnienia były jednak na tyle żywe, że opisał je w książkach. Namalował też wiele obrazów, w jakich utrwalił Wołyń - nieistniejące dziś już miejscowości czy kościoły itp. Wspomnienia były tym bardziej pamiętne oraz bolesne ze względu na to, iż w mszy świętej 11 lipca o tej konkretnej porze nie brała udziału rodzina mojego ojca. Nie mieli więc szansy na uratowanie się. Mój dziadek, który urodził się i studiował we Lwowie, a także babcia Anisja Czemierkin, pochodząca z rodziny zrusyfikowanych kozaków zaporoskich przeniesionych przez cara na Kaukaz zginęli oboje.

Dodam, że co warte podkreślenia zginęli z rąk UPA mimo, że babcia była rodowitą Ukrainką, a dziadek lekarzem, który często „judymował” - leczył biednych Ukraińców za darmo.

Kilkadziesiąt lat później, gdy byłem w Kisielinie, ukraińscy sąsiedzi wiele razy podkreślali jak wspaniały był to człowiek i jak niesamowicie dobry. Pewnego razu moja mama nie wytrzymała i zapytała: „To dlaczego go zamordowaliście?”. Odpowiedzieli: „Bo tak trzeba było”. „A nas też, gdyby trzeba było, zamordowalibyście?”. „No tak” – usłyszała.

Źródło: witryna Fundacji Polskiego Państwa Podziemnego : www.wolgal.pl