Logo Federacji Organizacji Kresowych
Logo Federacji Organizacji Kresowych
                                                                                     
Federacja Organizacji Kresowych
                                                                                     
Strona Główna              o nas              Oświadczenia               Federacja               Archiwum              Kontakt              Strony o kresach
Sprawy Ogólne                 Białoruś                 Litwa                 Ukraina
© Federacja Organizacji Kresowych
siedziba:
Krakowskie Przedmieście 64
00-322 Warszawa


Przemilczane Ludobójstwo na Kresach

Niektórzy mianem detonacji bomby mogliby określić wydanie najnowszej książki ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego pt. Przemilczane ludobójstwo na Kresach. Jeśli tak w przenośni to ująć, autora można określić jako sapera, ratującego prawdę oraz niewinnych ludzi. Szalejące emocje związane z jej treścią są całkowicie zrozumiałe. Z jednej strony bowiem przystępnym językiem są podane w niej do wiadomości ogółu społeczeństwa polskiego niepokojące procesy zachodzące w Polsce, (nie bez wpływu ropiejącej i brudnej rany na ciele naszego ukraińskiego sąsiada), z drugiej powodują kontrreakcje rozszalałych w gniewie osób, którym jak się zdaje przebieg tego szkodliwego procesu ukrywania prawdy jest wysoce korzystny.

Z pewnością książka ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego jest jedną z tych, po przeczytaniu których człowiek nie pozostanie obojętny na zawartą w niej treść. Co ciekawe w publikację została włożona nieporównywalna ilość pracy jednej osoby, w porównaniu z wydaną przez Agorę książką (zawierającą zresztą fałsze) „Wołyń – pojednanie”. Ksiądz nie tylko zebrał swoje teksty z Gazety Polskiej, ale też znacznie je poszerzył, dodał materiały nigdy niepublikowane (o co nie pokusili się wydawcy Wyborczej), zaprosił gościnnie na kartki swojej książki dwóch fachowców w poruszanym temacie. Wnieśli oni oczywiście do niej nieporównywalnie więcej niż Adam Michnik w napisanym przez siebie wstępie do tytułu „Wołyń – pojednanie”. Być może porównuje rzeczy nieporównywalne, ale sam ksiądz Isakowicz-Zaleski poruszył temat publikacji Wyborczej na temat ludobójstwa dokonanego przez UPA na Polakach. Duże zasługi [by zapomnieć o zbrodniach UPA - A.S.] w tym zakresie ma środowisko pewnej gazety, słusznie nazywanej „Wybiórczą”, która rozdziera swe szaty nad antysemityzmem (często urojonym), a przemilcza świadomie wszelkie przejawy antypolonizmu, w tym dokonywaną we Lwowie i Kijowie gloryfikację sprawców zbrodni popełnionych na Polakach(1).

Ciekawe, że artykuły stanowią w książce tak spójną całość, iż trudno byłoby uwierzyć, że to osobne i niezależne teksty z Gazety Polskiej, gdyby nie znajdujące się pod spodem podpisy. Ksiądz miał najwyraźniej realizowany z benedyktyńską cierpliwością plan związany ze stopniowym ukazaniem na łamach GP obrazu dokonanego przez UPA ludobójstwa. Rzecz godna uwagi: Nawet specjaliści, którzy znają sporą część zawartych w tekście informacji, czytają go z przyjemnością. Jest on po prostu niesamowicie wciągający.

Dla przykładu ks. Isakowicz-Zaleski przepięknie i z pasją opisuje miasto Kuty oraz jego historię. Jego miłość do Polaków, Ormian, Ukraińców i szeroko rozumianej wielokulturowości łączy się tu z fascynacją - nadzwyczaj jak widzimy, po fakcie wydania tej książki - aktywną. Nie zapomina o niezwykle przychylnych dla Polski rusińskich (ukraińskich) góralach – Hucułach. Skupia się na konkretach. Widać tu staranie, by opublikować wyłącznie historie niebudzące nawet najmniejszych wątpliwości - a jednak tak niezwykłe, nieznane i zaskakujące przeciętnego rodaka.

Autor poświęcił martyrologii duchowieństwa nie tylko cały osobny rozdział. Ten element umiejętnie przeplata przez kartki tekstu od początku do końca. Szczególnie uderza silnie zaakcentowany wątek wykorzystywania religijności wiernych przez tzw. Ukraińską Powstańczą Armię w celu ich wymordowania. Znajdziemy tam liczne przykłady mordów np. w Wigilię rzymskokatolickiego Bożego Narodzenia, jak to się stało np. w Ihrowicy w 1944 roku, Wielkanoc na Pokuciu (9 kwietnia) w tym samym roku, gdy UPA zaskoczyła wiele miejscowości m. in. Bereźnicę Szlachecką, Zady czy Pacyków. Ks. Zaleski przeniesie nas również na Wołyń rok wcześniej, gdzie także w Wielki Piątek 23 kwietnia 1943 roku UPA dokonała okrutnej zbrodni w Janowej Dolinie mordując 600 osób, swoim zwyczajem bez względu na płeć i wiek. Uśpić czujność ofiar miało także prawosławne święto Piotra i Pawła 11 lipca 1943 roku, kiedy to UPA napadła na ok. 160 miejscowości mordując 15 tys. Polaków. Autor nazwał to krwawą niedzielą. Mordowanie bowiem ludności zebranej w kościołach (ale również klasztorach, jak w 12 marca w Podkarmieniu na Podolu) było stałą upowską praktyką. Wobec powyższego ks. Isakowicz-Zaleski jest zaskoczony milczeniem kościoła katolickiego w tej sprawie. Prawdopodobnie kościół rzymskokatolicki boi się urazić kościół greckokatolicki, którego część duchownych współdziałała w mordowaniu Polaków (ale także część Polaków ratowała, co ksiądz zresztą opisuje).

Za tą publikację posypała się na autora fala ataków, choćby dwóch greckokatolickich duchownych: arcybiskupa Jana Martyniaka oraz biskupa Włodzimierza Juszczaka. To niesamowite, że prawda może powodować w jakimkolwiek kościele katolickim czy nawet chrześcijańskim takie oburzenie. Poprzez wydanie omawianej publikacji ks. Zaleski naraził się na wypracowaną przez abp Martyniaka sugestię pozbawienia go funkcji kapłańskich, którą ten zawarł w piśmie do kardynała Stanisława Dziwisza. Później abp. Martyniak bronił się: To jest nieprawda. Nie mówiłem, żeby wykluczyć księdza z szeregów kapłaństwa. Niech ks. Zaleski nie kłamie. Trudno powstrzymać się od cisnącej się na usta ironii: Arcybiskup, zadając podsumowujące list pytanie, zwierzchnikom ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego - „Czy taka osoba może pełnić funkcje kapłańskie w kościele?” faktycznie przecież nie mówił, żeby wykluczyć księdza z grona duchownych... Nie napisał bowiem: (ani tym bardziej nikt go nie przyłapał, że „powiedział”) „Należy wykluczyć księdza z szeregów kapłaństwa”.

Czyżby całe oburzenie abp. Martyniaka powodowane było dotknięciem problemu, nietykalnych przecież morderców z UPA, a co gorsza udziału duchownych greckokatolickich w ludobójczej rzezi Polaków, Ukraińców oraz innych nacji? Jego wypowiedź po prostu trąci wyjątkowym sarkazmem (druga), co duchownemu nie przystoi. Czy taka osoba nadal może sprawować funkcje arcybiskupa greckokatolickiego? Przepraszam za to pytanie i zaznaczam, że wcale nie mówiłem, że trzeba odsunąć Martyniaka od sprawowanej przez niego godności. Przyznaje się jednak do złośliwości. Sugestia, że ks. Zaleski kłamie, jest w tym wypadku trochę niestosowna. Inna sprawa, czy to aby abp Martyniak nie naszpikował swych wypowiedzi kłamstwami... Przytaczam jedną z nich: Wszystko zostało już opisane, osądzone. Nikt zła nie chwali. Trzeba wszędzie zasypywać podziały, mury nienawiści. Był akt pojednania Kościołów katolickiego i grecko-katolickiego.

Nie wszystko zostało napisane, poczynając od uchwały sejmowej potępiającej ludobójstwo w 65. rocznicę (i nie relatywizującej zbrodni), po podręczniki historii. Tym bardziej zbrodnia wcale nie została osądzona, a wręcz robi się wszystko, by poprzez powstrzymanie informacji o niej, całkowicie to uniemożliwić. Czymże jest bowiem atak abp. Martyniaka na książkę, jeśli nie próbą zatuszowania niewygodnych informacji, choćby poprzez zakneblowanie i ukaranie kapłana, który je popularyzuje.

Ze zdrowym rozsądkiem rozmija się jak najbardziej stwierdzenie Nikt zła nie chwali. Zatem te pomniki morderców setek tysięcy osób najróżniejszych narodowości zabitych przez nacjonalistów ukraińskich w latach 30-tych i 40-tych - to tylko złudzenie optyczne? Świętowanie na Ukrainie rocznicy powstania organizacji, która zabiła więcej kobiet i dzieci niż sama liczyła, to tylko jakiś koszmar, zły sen, z którego dobroduszny arcybiskup Martyniak chce nas swoimi dywagacjami obudzić? Gdy tylko wyobrażam sobie, że prezydent Juszczenko jednak nie nobilitował zbrodniarzy, nie odznaczał ich medalami, jest mi lepiej, ale niestety prawda jest inna. Podobnie rzeczy rozmijające się z prawdą pisze bp. Juszczak(2).

Cokolwiek by jednak dla zdeprecjonowania tej publikacji nie napisano, nie jest to książka, którą da się schować pod dywan, nie tylko dlatego, że bolesna prawda zaczyna już docierać do ogółu, ale także ze względu na dar pisania, który autor posiada i jaki umiejętnie w jej treści zaprezentował.

Aleksander Szycht

(1) T. Isakowicz-Zaleski, Przemilczane ludobójstwo na Kresach, Kraków 2008 s. 16-17

(2) O tym na swojej stronie opowiada ks. Tadeusz

Żródło : Witryna :www.wolgal.pl : 10-11-2008