Logo Federacji Organizacji Kresowych
Logo Federacji Organizacji Kresowych
                                                                                     
Federacja Organizacji Kresowych
                                                                                     
Strona Główna              o nas              Oświadczenia               Federacja               Archiwum              Kontakt              Strony o kresach
Sprawy Ogólne                 Białoruś                 Litwa                 Ukraina
© Federacja Organizacji Kresowych
siedziba:
Krakowskie Przedmieście 64
00-322 Warszawa


Pawłokoma – wielki skandal!

13 maja odbyła się skandaliczna w najwyższym stopniu „uroczystość” – upamiętnienie 150 rozstrzelanych w marcu 1945 r. przez polskie oddziały poakowskie członków i popleczników Ukraińskiej Powstańczej Armii w miejscowości Pawłokoma. Do tej, przyznajmy, drastycznej akcji doszło na skutek wieloletnich działań ukraińskich nacjonalistów, począwszy od kilkunastoletniej antypolskiej działalności prowadzonej w II RP, a zmierzającej do oderwania tych ziem od Polski, aż po trwające przez cały okres II w. św. rugowanie polskości w różny sposób, poprzez kolaborację, donosicielstwo aż po niezliczone morderstwa.
Jaki był cel tej „uroczystości”? Jak należy odpowiedzieć na całkowicie bezczelne i brutalne kłamstwa rozpowszechniane przez niepolskie, polskojęzyczne media, przez współczesnych nam wyznawców ideologii Bandery, wreszcie przez polskich polityków, którzy w swojej bezprzykładnej naiwności pomylili interes narodowy Polski z interesem, nawet nie całej Ukrainy, ale z interesem szowinizmu ukraińskiego?
Cel był oczywisty – propaganda wokół Pawłokomy, jako miejsca "polskiej zbrodni" jest kontynuacją procesu, rozpoczętego „sprawą Jedwabnego”, całkowitej relatywizacji tego, co działo się na ziemiach polskich w czasie II w. św. Chodzi o zatarcie różnicy między najeźdźcą a najechanym, między zaatakowanym a broniącym się, między ofiarą a katem. Czy długo będziemy czekać na przepraszanie za "polskie zbrodnie" na Wileńszczyźnie, czy za "polskie zbrodnie" na niewinnych osadnikach niemieckich na Zamojszczyźnie. Właśnie czytam piękną książkę "Pro memoria (1941-1944) – raporty Departamentu Informacji Delegatury Rządu RP na Kraj o zbrodniach na narodzie polskim", strona 421, przykładowo: "W odwet za wymordowanie przez Niemców polskiej ludności (280 osób) wsi Sochy koło Zwierzyńca (pow. zamojski) formacje polskie zlikwidowały wzorową wieś osadników niemieckich Siedliska w tymże powiecie. Wieś została doszczętnie spalona, zabito 60 Niemców.(...) Podobnej likwidacji uległa wielka wieś kolonistów niemieckich Huszczka w pow. zamojskim, gdzie spalono 111 zagród niemieckich, 30-u Niemców zostało zabitych, a 50 rannych". Akcja, zwłaszcza akcja zbrodnicza i uporczywa, rodzi reakcję. Czasem, na szczęście rzadko, przyjmowała ona w wykonaniu Polaków formę tak drastyczną, jak w Siedliskach, Huszczce, czy Pawłokomie, ale nie możemy z tego powodu nadstawiać drugiego policzka ani prosić o przebaczenie, gdyż ci, do których mamy owe przeprosiny kierować, to spadkobiercy zbrodniarzy, którzy chcą zasłonić krwawe oblicze stawiając na równi swoje, nie mające precedensu w historii, okrutne, dzikie zbrodnie, o których Jędrzej Giertych napisał, że stawiają naród ukraiński na niższym poziomie cywilizacyjnym od innych narodów, z dramatycznymi aktami obronnymi ciemiężonych latami Polaków. Jest to perfidia wołająca o pomstę do nieba. Towarzyszy temu gigantyczna, kłamliwa propaganda medialna, wypowiedzi "autorytetów" itp. Springerowski „Dziennik” pisze bez żenady o kilkudziesięciu tysiącach Ukraińców zabitych (!) podczas akcji Wisła („Dziennik”, 22-23.04.2006 r.). Jak bardzo odartym z poczucia tożsamości narodowej trzeba być, żeby napisać podobnie piramidalne kłamstwo? Bo przecież chyba Michał Majewski i Piotr Bursztyn to nie są Niemcy, czy Ukraińcy? Obok wypowiada się autorytatywnie Henryk Wujec mówiąc, że to, co wydarzyło się w czasie II w. św. między Polakami i Ukraińcami, to były walki, gdzie zbrodnie były po obu stronach, to samo powtarza dzień później sam Bronisław Geremek, a wszystko dzieje się pod patronatem Prezydenta RP, który przecież nie musiał włączać się w tę sprawę nie musiał wyrazić woli uczestnictwa itd. Ale jednak wyraził. Narzucona nam antypolska polityka Giedroycia daje wyjątkowo zatrute owoce.
...


Adam Śmiech

Żródło: "Myśl Polska" Nr 22-23 (28.05-4.06.2006)