Logo Federacji Organizacji Kresowych
Logo Federacji Organizacji Kresowych
                                                                                     
Federacja Organizacji Kresowych
                                                                                     
Strona Główna              o nas              Oświadczenia               Federacja               Archiwum              Kontakt              Strony o kresach
Sprawy Ogólne                 Białoruś                 Litwa                 Ukraina
© Federacja Organizacji Kresowych
siedziba:
Krakowskie Przedmieście 64
00-322 Warszawa


W niewoli schematów ?

Swego czasu Jacek Kuroń (historyk) prowadził cykl audycji telewizyjnych, w których za to co się stało na Wołyniu obwiniał Polaków, a usprawiedliwiał Ukraińców. Ba, po prostu współczuł Ukraińcom, jakby tak wielką krzywdę wyrządzili im Polacy. Na słowa Polki biorącej udział w audycji, że jej wymordowano całą rodzinę, odpowiedział cytuję: proszą nie mówić, to są indywidualne odczucia.

W związku z tak oszczerczymi audycjami Zarząd Okręgu Wołyńskiego – Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej zorganizował spotkanie z Jackiem Kuroniem, by wyjaśnić pewne sprawy, by przekonać Jacka Kuronia, że jeśli nie chce pomóc, to przynajmniej niech nie przeszkadza. Uczestniczyłem w tym spotkaniu. Na początku Jacek Kuroń zastrzegł sobie, by całą dyskusję oprzeć na dokumentach historycznych. Na takie dictum pierwszy zabrał głos Włodzimierz Dębski (ojciec Krzesimira – muzyka). Swoją wypowiedź zaczął od słów, cytuję w miarę mojej pamięci: „Ja nie chcę historyków, ja nie chcą dokumentów, ja byłem w Kisielinie”. Jacek Kuroń zrobił wielkie oczy jakby nie wiedział o co chodzi.

Pan Zbigniew Małyszczycki, pan Feliks Budzisz, ja i wielu innych byliśmy na Wołyniu. Byliśmy świadkami, widzieliśmy. Znamy to z autopsji. Wówczas ja nie słyszałem skrótu UPA — Ukraińska Powstańcza Armia. Wiedzieliśmy tylko jedno: banderowcy, bulbowcy, bandy ukraińskie. Słowa „Ukraińska Powstańcza Armia” pojawiły się dopiero po wojnie. I właśnie po wojnie zaczęło się wybielanie band. Zaczęto tworzyć historię. Twórcami historii stali się nie ci, którzy przeżywali, lecz ci, którzy słyszeli „opowieści", a wolno było owe „opowieści" głosić tylko jednej stronie: bandytom. Bandyci mieli siłę przebicia. Bandyci mieli pieniądze zrabowane właśnie na Wołyniu po zamordowanych Polakach. Oni „przemówili”, a „historycy" im uwierzyli. Wobec nich, dokumenty, na które powołuje się Wiktor Poliszczuk nic ni znaczą. Masłowśkij – Ukrainiec – po opublikowaniu swojej książki, która pokazywała prawdę, w tajemniczych okolicznościach zginął. Przestał mówić.

Pan Jan Jacek Bruski (MP, nr 28-29/2006) broni UPA mówiąc, że ona walczyła o wolną Ukrainę. Być może, dopowiem od siebie: a Hitler nie walczył o wolne Niemcy? Żydzi skazani byli na wyniszczenie. Tak. Polacy – też. W powstaniu w Getcie Warszawskim ginęli również Niemcy. Na Wołyniu banderowcy również ginęli. Zagładę Żydów nazywamy „holokaustem". Zagładę Polaków nazywamy konfliktem. Hitlera nazywamy zbrodniarzem. Banderze stawiamy pomniki, chociaż ja nie widzę różnicy między jednym i drugim. Mimo tego jako dzieciak, jako cywil, nie uciekałem przed niemieckimi żołnierzami. „Wojaki" z UPA mordowali wszystkich, nawet tych, którzy byli jeszcze w łonie matki. Po prostu rozcinali kobietom brzuchy, wyciągali dziecko i często w ranę wciskali siano... „Żołnierze" UPA wciskali dziewczynom w kroczę butelki szklane i tam je rozbijali... Owszem możemy tylko widzieć różnicę w okrucieństwie mordowania. Hitler powiększał przestrzeń życiową „Lebensraum". Postupowcy dzisiaj (!!!) chcą powiększyć Ukrainę o kawał Polski... Dla UPA tym byli Polacy, czym dla hitlerowców byli Żydzi.

Dzisiejsi „historycy" wierzą opowieściom Jan Tomasza Grossa. Nie wierzą Strzemboszowi, chociaż wiadomo jakim „historykiem" był Gross. Dzisiaj daję się wiarę tym mieszkańcom Jedwabnego, którzy za pół litra wódki powiedzą wszystko co zechce reporter. Nie daje się wiary ani dokumentom, ani wiarygodnym świadkom. Zarządzono w Jedwabnem ekshumację. W połowie „drogi" zrezygnowano z ekshumacji, bo dowody materialne świadczyły przeciwko Grossowi. Powołano się na uczucia, na religię. Przed rozpoczęciem ekshumacji nie było ani uczuć, ani zasad religii. Była pewność więc była i zgoda. Dlaczego nie zrobiono ekshumacji w Pawłokomie? Chyba z tych samych względów, co w Jedwabnem – by nie pokazać prawdy. Przecież wiadomo, „stworzone" przez obecnych „historyków" dokumenty mówią o 366 ofiarach w tym kobiety i dzieci. A według innych dokumentów, ofiar było około 150 i tylko mężczyźni w wieku 20-60 lat. Kobiety i dzieci odstawiono za wschodnią granicę. Ekshumacja wszystko by wyjaśniła, kto został zamordowany, i ile było ofiar. Dlaczego „sprawiedliwi", dlaczego obrońcy ideologii Doncowa bronią się przed prawdą? Dziwna rzecz, „winowajcy", a takimi nazywani są Polacy, chcą dociekać prawdy, pogrobowcy Bandery uciekają od niej jak najdalej.

Były tak zwane seminaria zarządzone przez Św. Zw. Ż. AK — Okręg Wołyński. Dlaczego do „badaczy" prawdy nie dopuszczono nawet tych, którzy znali prawdę z innej strony? Naukowcy nie powinni się obrażać. Wręcz odwrotnie. Wszystkie krytyczne uwagi powinny być sprawdzone by napisać tylko prawdę. Oczywiście – prawdę historyczną.

Nie możemy ciągle powoływać się na „polonizowanie" Rusinów. Bo kiedy to „polonizowanie" było? W dwudziestoleciu międzywojennym? Pod zaborami? Przed rozbiorem Polski? Idąc tym tokiem rozumowania dojdziemy do absurdalnych wniosków. Niemcy w 1939 roku wzięli odwet za Grunwald. Polacy powinni wziąć odwet na Szwedach za „potop" szwedzki. Francja, Hiszpania powinny zażądać odszkodowania od Cesarstwa Rzymskiego. Jeśli historyk porównuje holokaust z konfliktem żydowsko-niemieckim, a czystkę etniczną na Kresach Wschodnich z walką wyzwoleńczą, to ja mam prawo powiedzieć, że i ja jestem historykiem. A mam na to twierdzenie dowód, bo byłem świadkiem ludobójstwa. I tej prawdy nikt nie ma prawa mi zabierać. I niezależne sądownictwo powołuje się na świadków przed ferowaniem wyroków. Czasami jedynym dowodem w sądzie jest świadek. Świadkowie zbrodni banderowskich jeszcze żyją. Tylko, niestety, jest ich coraz mniej... Rośnie więc za to siła ludobójców, którzy walczyli z bezbronnymi dziećmi, bo właśnie dzieci i kobiety stały na przeszkodzie w walce o niepodległą Ukrainę. Nie jest bohaterstwem walka z bezbronną ludnością. Bohaterstwem jest przyznać się do zbrodni. Szanowny Panie Janie Jacku Bruski! Tak zwana Ukraińska Powstańcza Armia nie walczyła o wolność Ukrainy. Celem jej była czystka etniczna. Wymordowanie Polaków wcale nie stanowiło o wolności Ukrainy.
Antoni Mariański

"Myśl Polska" 20-27.08.2006 r.; nr 34-35