Logo Federacji Organizacji Kresowych
Logo Federacji Organizacji Kresowych
                                                                                     
Federacja Organizacji Kresowych
                                                                                     
Strona Główna              o nas              Oświadczenia               Federacja               Archiwum              Kontakt              Strony o kresach
Sprawy Ogólne                 Białoruś                 Litwa                 Ukraina
© Federacja Organizacji Kresowych
siedziba:
Krakowskie Przedmieście 64
00-322 Warszawa


Prezes IPN Janusz Kurtyka w Kijowie

Po doświadczeniach kilkunastu lat wolności czytam z uwagą wypowiedzi naszych oficjeli na tematy związane z Kresami. Niby wiedzą, a jednak nie dociera do nich najprostsza, najoczywistsza prawda, na którą każdy się powołuje. Wszyscy bez wyjątku motykują historię, gdy idzie o Kresy Południowo-Wschodnie w dwudziestoleciu i później. Nie inaczej jest z obecnym prezesem IPN. Gdyby u podłoża jego wiedzy znajdowała się bezsporna prawda, to wywiad udzielony Eugeniuszowi Tuzow-Lubańskiemu (MP, nr 30-31/2006) wyglądałby zupełnie inaczej.

Co składa się na tę encyklopedyczną prawdę: Polaków i Ukraińców łączyły i łączą normalne, międzyludzkie stosunki, na pewno lepsze niż z niektórymi sąsiadami, i nie potrzeba nam żadnego wzajemnego pojednania. Wyjątek stanowią integralni nacjonaliści ukraińscy, którzy zrzeszeni w Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) utworzonej w 1929 roku na bazie UWO, po wielu latach przygotowań, po stworzeniu zbrojnych formacji, dopuścili się ludobójstwa na cywilnej ludności polskiej w latach Drugiej Wojny Światowej i w ciągu paru lat po niej, a także zamordowali resztki Żydów pozostałych po mordach niemieckich oraz zamordowali wielką liczbę współrodaków–Ukraińców. Wszystkie zbrodnie dokonane zostały na tak zwanej Zachodniej Ukrainie i na terenach województw przylegających. Tych zbrodni nic nie usprawiedliwia. Kłamstwem jest, że zbrodnie te były formą wojny wyzwoleńczej. OUN, pod zmienionymi nazwami, nadal istnieje. W Polsce nosi nazwę ZUwP. OUN nie uznaje swojej winy, więcej – stara się przerzucić swą winę na ofiary. Gdyby nie zbrodnicza agresja OUN, to ze strony polskiej nie byłoby żadnej „Pawłokomy”, ani łagodnej jak na owe czasy operacji „Wisła”. Działania OUN zasługują wyłącznie na potępienie. Obserwacja powojennych poczynań OUN pozwala stwierdzić, że nigdy nie potępi ona swych zbrodniczych poczynań z okresu wojny, a więc pojednanie z tymi ludźmi jest niemożliwe i wszelkie próby podejmowane w tym kierunku nie mają szans powodzenia.

To, że prezes IPN chce dotrzeć do dokumentów byłego NKWD interesujących stronę polską nie oznacza, że trzeba koniecznie usprawiedliwiać stronę ukraińską z powodu ukrywania niewygodnych dla niej dokumentów. Dobrze byłoby wiedzieć co zawierają dokumenty NKWD na temat akcji „Wisła”, ale nie może nie wywołać zdumienia oddelegowanie do tych prac Grzegorza Motyki, znanego z falandyzacji historii. Czyżby lobby ounowskie w IPN było aż tak silne? A jeżeli z jakichś względów powinien to być Ukrainiec, to dlaczego nie podpowiadany przez Eugeniusza Tuzow-Lubańskiego wybitny znawca tematu Wiktor Poliszczuk? Prezes IPN twierdzi, że nie wierzy w dialog głuchych. Wydaje mi się, że tylko jedna strona jest głucha, a nawet nie tyle jest głucha, co taką udaje. Nie należy podejmować z nią dialogu. Co dały dotychczasowe konferencje z ounowcami? Dialog na temat ludobójstwa należy prowadzić ze zwykłymi Ukraińcami i wcale nie będzie on trudny. Z wszelkich rozmów należy wykluczać ounowców czy ounofilów, gdyż z nimi nie dojdzie się do żadnego porozumienia. Tymczasem dotychczas to ounowcy stawiali warunek wykluczenia z rozmów polskich wybitnych znawców problemu. Wszelkie rozmowy, jeżeli nie będą przybliżały do potępienia przez oba nasze państwa OUN i jej wszystkich formacji zbrojnych, podobnie jak to uczynili Niemcy z hitlerowcami – będą bezowocne, a w przyszłości przyniosą niewyobrażalną szkodę obu narodom. Tego wydaje się nie dostrzegać pan Janusz Kurtyka mówiąc, że mają sens spotkania takie, jak „Polska – Ukraina trudne pytania”. Owszem, dyskusja naukowa, ale bez ounowców. Sądzę, że wraz z zamordowaniem profesora Witalija Masłowśkiego nie zginął na Ukrainie ostatni normalny, uczciwy historyk. Tak, należy mieć na uwadze, że dobrze by było, abyśmy byli strategicznymi partnerami: my, to znaczy Polacy i Ukraińcy, ale bez ounowców.

Panie Prezesie! Jeżeli wydaje się Panu, że z prawdą przebije się Pan do ounowców, to grubo się Pan myli.
Zbigniew Małyszczycki

"Myśl Polska" 20-27.08.2006 r.; nr 34-35