Logo Federacji Organizacji Kresowych
Logo Federacji Organizacji Kresowych
                                                                                     
Federacja Organizacji Kresowych
                                                                                     
Strona Główna              o nas              Oświadczenia               Federacja               Archiwum              Kontakt              Strony o kresach
Sprawy Ogólne                 Białoruś                 Litwa                 Ukraina
© Federacja Organizacji Kresowych
siedziba:
Krakowskie Przedmieście 64
00-322 Warszawa


Eksterminacja ludności polskiej w Małopolsce Wschodniej

   Lucyna Kulińska i Adam Roliński obok książki o dokumentach Rady Głównej Opiekuńczej, o czym już w tej witrynie informowaliśmy, opracowali i opatrzyli wstępem książkę pt. „Kwestia ukraińska i eksterminacja ludności polskiej w świetle dokumentów Polskiego Państwa Podziemnego 1942-1944”. Praca ta wydana w 2004 roku nakładem Fundacji Centrum Dokumentacji Czynu Niepodległościowego w Krakowie, składa się z trzech części:
    - Pierwsza, to 35 meldunków, oświadczeń, raportów i sprawozdań ogniw Armii Krajowej i Delegatury Rządu w Małopolsce Wschodniej, opracowanych w okresie od lata 1943 roku do ponownego wejścia Armii Czerwonej do Lwowa
    - Druga, to 6 opracowań, które można nazwać przeglądowymi na powyższy temat, także opracowanych przez te ogniwa (dotyczą 1942 roku)
    - a trzecia, to 6 dokumentów ukraińskich z okresu listopad 1940 – kwiecień 1944 e.
    Każdemu dzisiejszemu czytelnikowi tych stron zapełnionych dokumentami z przed sześćdziesięciu laty, to co się w Małopolsce Wschodniej stało było logiczną konsekwencją tego co opisują te dokumenty. Polacy musieli ginąć lub opuszczać ziemię przez wieki przez nich zamieszkałą.
    Prowodyrzy OUN na przełomie 1943 i 1944 r. zdobyli już przewagę wśród swoich rodaków marginalizując wszystkie inne siłyukraińskie agitacją i terrorem. Najpierw pociągnęli za sobą młodzież ukraińską. Ona zaakceptowała wszystkie ekstremalne i zbrodnicze zamiary banderowców, zaś inne warstwy społeczeństwa ukraińskiego stopniowo także coraz bliżej były podobnych kroków. Charakterystyczny w tych dokumentach jest brak jakiegokolwiek publicznego sprzeciwu wobec tych otwarcie głoszonym nieludzkim pomysłom. Jeżeli ktoś był przeciwny – milczał. A apele Szeptyckiego i Kubijowicza mówiły o wzajemnych zabijaniach, a nie o istocie sprawy, to jest wydaniu wyroków śmierci na wszystkich Polaków. Te apele przeszły jak wiadomo bez echa.
    Agitatorzy OUN mówili: „Patrzcie!. Niemcy pozbyli się Żydów nie napotykając żadnego oporu i nie ponosząc strat. A majątek Żydów przypadł im. Nasi rodacy na Wołyniu postąpili podobnie też bez polskiego oporu. Teraz my to musimy zrobić tutaj, zanim przyjdą Sowieci. Tylko w ten sposób nie powtórzy się rok 1918 i 1919. Niemcy nas popierają. Dali naszej milicji broń, nie grozi więc nam śmierć, jak Polakom, za jej posiadanie”.
    Zaś odnośnie Niemców dokumenty jasno mówią, że oparli się oni na Ukraińcach a nie na Polakach. Nie mogło być inaczej jeżeli się zważy, że jedynymi oficjalnymi wrogami Polski w tej wojnie byli Niemcy, zaś Sowieci byli „sojusznikami naszych sojuszników”. Nie wiele było przypadków, aby Niemcy wspierali polską samoobronę darowizną broni. A więc Polacy walcząc z Ukraińcami stawali także przed Niemcami. Przed dwoma siłami, z których każda z osobna miała przewagę i to znaczną, nad siłami polskimi.
    A co w świetle tych dokumentów robili Polacy? Wydawało by się, że władze Polskiego Państwa Podziemnego mogły wskazywać tylko dwa zachowania Polaków: organizowanie siły zbrojnej lub natychmiastową ucieczkę z miejsc gdzie nie było szansy na jej utworzenie. Tymczasem w tej książce znajdują się dokumenty wzywające Polaków do pozostania na miejscu „w celu zachowania polskiego posiadania”. A przecież pozostanie na miejscu bez szans na obronę, było równoznaczne ze śmiercią własną i bliskich. Trudno skomentować te wezwania inaczej niż jako ciężki błąd, niezrozumiały błąd. Na szczęście, mieszkańcy poszczególnych wsi sami szybko orientowali się, czy można czy nie, liczyć na obronę, czy też trzeba rzucać wszystko i uciekać. Jak zanotowali polscy historycy biorący udział w cyklu badawczym „Polska-Ukraina: trudne pytania”, te ucieczki w porę spowodowały że straty polskie w Małoplsce Wschodniej ograniczyły się „tylko” do 20-25 tysięcy, czyli były mniejsze mniej więcej 8 razy niż na Wołyniu.

    Wiemy, że ferowanie oskarżeń po upływie sześćdziesięciu lat od badanych wydarzeń, gdy już znany jest przebieg tego co się potem stało, jest czymś łatwym i niesprawiedliwym. Nie wydajemy wyroku, tylko zwracamy uwagę na problem wówczas występujący, gdy władze PPP musiały podejmować decyzję. Czy wówczas postąpiły one słusznie, czy też nie. Tym muszą się zająć polscy historycy!